Nowozelandzką, naturalną markę Antipodes lubię. I to bardzo. Tym razem skusiłam się na serum do twarzy Glow Vitamin C.
Serum pachnie cytrusami. Ma kolor brązowy ze złotymi drobinkami.
Konsystencja wodnista, lejąca się. Nie olejowa, jak się spodziewałam. Ładnie się wtapia w skórę.
Mam pojemność miniaturową 10 ml. Fajnie, że była tak opcja zakupu miniatury do testów. Po otwarciu serum należy zużyć w ciągu 6 miesięcy.
Pipeta wygodna. Opakowanie szklane.
Serum sprawiło, że moja skóra była rozświetlona. Efekt mi się podobał. Ale nie wiem, czemu zabrakło takiego wow, bym kupiła pełnowymiarowe opakowanie 30 ml za ok. 192 zł. Miło mi było poznać to serum, lecz na tym kończy się moja przygoda z tym kosmetykiem.
Skład INCI: Aqua (Water), Glycerin, Terminalia Ferdinandiana Fruit Extract, Sodium Acrylates Copolymer & Lecithin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Mica, Iron Oxides, Titanium Dioxide, Sodium Hyaluronate, Potassium Sorbate, Sodium Phytate, Alcohol, Vitis Vinifera Seed Extract, Actinidia Deliciosa Fruit Extract, Bakuchiol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Cumarin[1], D-Limonen[1], Linalool[1] 1 pochodzenia naturalnego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz