30.03.2017

Balsam do ust z rozmarynem, grejpfrutem i cytryną od Alchemia Lasu

Alchemia Lasu zawitała do mnie w lutym (czyt.: Skryć się w głuszy Beskidów i Toskanii). Zdążyłam wam już opowiedzieć o eliksirze do twarzy (czyt.: Słońce Indii), a dziś przyszedł czas na balsam do ust. W ofercie marki znajduje się 5 rodzajów balsamów do ust. Poza moją wersją można jeszcze wybrać balsam z różą geranium, malinami i marchewką;  melisą, niaouli i bergamotką; drzewem różanym i mandarynką; marcepanem, wanilią i śliwką. Ja postawiłam na rozmaryn, grejpfruta i cytrynę. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta

Natłuszcza i głęboko nawilża. Tworzy ochronną warstwę na spierzchniętych ustach. Chroni skórę przed wiatrem, mrozem i wysuszeniem. Przyspiesza gojenie się ranek, odżywia, regeneruje skórę, zmiękcza usta i nadaje delikatny połysk, pachnie niesamowicie świeżo i cytrusowo. Jego aromat dodaje energii. 

Data ważności - 12 miesięcy. Po otwarciu zużyć w ciągu 6 miesięcy. Trzymać z daleko od źródła ciepła i słońca. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

Zacznę niecodziennie, bo od pojemności. Kiedy czytałam recenzję na blogu tego balsamu w 2015 roku, balsam miał jeszcze pojemność 15 ml. Dziś pojemność się zmniejszyła i wynosi 10 ml. Niestety nie da się odszukać informacji, ile wtedy balsam kosztował, ale dziś trzeba zapłacić 18 zł. Ja nie miałabym nic przeciwko, gdyby balsam nadal miał pierwotną pojemność.

Zapach jest subtelny. Na pierwszy plan wysuwa się rozmaryn, cytryna i grejpfrut nieśmiało tlą się gdzieś w tyle. Lubię rozmaryn, więc podoba mi się zapach.

Balsam jest twardy i dopiero w kontakcie ze skórą ust staje się masełkowaty. Konsystencja bardzo udana, choć początkowo musiałam się przyzwyczaić do drapania pazurem po balsamie.

Dzięki tej twardości balsam jest bardzo wydajny. Mam wrażenie, że nigdy się nie skończy.

Balsam został rzucany od razu na głęboką wodę, bo jeszcze trafił do mnie mroźną, lutową porą. Spisał się znakomicie. A już silny wiatr i deszczowa, wiosenna aura to dla niego żaden problem. Balsam znakomicie nawilża i odżywia moje usta. Dzięki niemu wyglądają zdrowo i jędrnie.

Alchemia Lasu zrobiła świetną robotę i z przyjemnością ponownie sięgnę po ich balsam do ust. A już w najbliższym czasie na pewno chętnie zaproszę do swojego domu wersję marcepana, wanilię i śliwkę. Balsam do ust z Beskidów dołącza do mojej grupy ustowych ulubieńców

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Wszystkie produkty Alchemia Lasu można zamawiać poprzez ich Facebook, a ich ofertę można przeglądnąć tutaj

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład: masło kakaowe, olej kokosowy, masło shea, olej z awokado, olej z migdałów, olej z pestek winogron, wosk pszczeli, olejki eteryczne z rozmarynu, grejpfruta i cytryny, witamina E. 

23.03.2017

Słońce Indii, czyli eliksir olejowy regenerująco-odżywczy od Alchemia Lasu

Polska, naturalna marka Alchemia Lasu znalazła u mnie dom w lutym (czyt.: Skryć się w głuszy Beskidów i Toskanii). Z jej oferty kusiło sporo produktów, ale akurat twórcy marki byli przed kolejną, botaniczną wyprawą w poszukiwaniu inspiracji, więc wybór był ograniczony. Nie było żywego kremu, który najmocniej się do mnie uśmiechał, ale był eliksir do twarzy i balsam do ust. Dziś opowiem wam o eliksirze. Alchemia Lasu oferuje trzy eliksiry do twarzy: regenerująco-odżywczy, antybakteryjny oraz intensywnie nawilżający. Ja zdecydowałam się na ten pierwszy. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Olejek do twarzy działa regenerująco i odżywczo. Doskonale nawilża głębsze partie skóry, pobudza komórki do regeneracji, spowalnia powstawanie zmarszczek i pomaga spłycić te już istniejące. Stymuluje odnowę komórek skóry, zaopatruje ją w niezbędne kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały. Oleje zawarte w naszym serum są bogate w naturalne przeciwutleniacze, które zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Wspomaga produkcję kolagenu i elastyny. Działa przeciwzapalnie, zmniejsza wszelkie przebarwienia, pomaga goić się bliznom oraz wszelkim uszkodzeniom skóry. Posiada ujędrniające i tonizujące właściwości, które modelują kontury twarzy, poprawiają elastyczność i koloryt skóry. Wygładza i poprawia mikro-ukrwienie. Dodaje skórze świeżości i blasku. Eliksir stanowi prawdziwy zastrzyk witamin i mikroelementów, który wzmacnia cement międzykomórkowy naskórka, oraz przywraca mu młodzieńczy wygląd.

Na oczyszczoną i umytą twarz nanieść niewielką ilość olejku (2-3 krople) i delikatnie wmasować w twarz. Najlepsze efekty osiągniemy wcześniej przemywając twarz plasterkiem ogórka lub wodą kwiatową (np. różaną) i nanosząc olejek na jeszcze wilgotną twarz. Używać rano i wieczorem. 
Raz lub dwa razy w tygodniu warto pozbyć się starego naskórka i zastosować peeling dla lepszego wchłaniania się serum i bardziej widocznych efektów.

Nie stosować na skórze bezpośrednio przed wystawieniem na słońce. Olejki w nim zawarte mogą działać fotouczulająco. 

Termin ważności - 12 miesięcy. Po otwarciu zużyć w ciągu 6 miesięcy. Przechowywać z dala od światła i ciepła, w chłodnym miejscu. 


Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

Moja skóra lubi olejowe mieszanki, więc wcale nie zaskoczył mnie fakt, że błyskawicznie pokochała dzieło twórców marki z Godziszka. Olejek jest tłusty, ciemnobrązowo-marchewkowy, lecz ładnie wtapia się w skórę i nie brudzi ubrania. 

Najmocniej przykuwa uwagę zapach eliksiru. Przypomina mi zapach indyjskich sklepów. Wchodząc do nich, czuję różnego rodzaju kadzidła i inne wonie prosto z Indii. Zanurzając nos w eliksirze od Alchemia Lasu, przenoszę się na słoneczne, piaskowe tereny Indii. Zapach eliksiru jest dość intensywny, ale ulotny. 

Eliksir regenerująco-odżywczy naprawdę poprawia moją skórę i nadaje jej energii. Na pewno jeszcze nieraz sięgnę po tą mieszankę. Tym bardziej, że jest dla mnie polskim odpowiednikiem mojego ukochanego, amerykańskiego olejku od Zatik (czyt.: Orzechowy dar).

Eliksir jest bardzo wydajny. Jest dostępny w dwóch pojemnościach: 10 ml (39 zł) i 30 ml (82 zł). Opakowanie wygodne w użyciu. Pompka ani razu się nie zacięła. Opakowanie można wykorzystać do innych potrzeb, ja na pewno to zrobię. 

Kosmetyki Alchemia Lasu można zamawiać poprzez ich Facebook, a ofertę można zobaczyć tutaj

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: olej z nasion dzikiej róży, olej arganowy, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek moreli, olej z orzechów makadamia, olej jojoba, olej z awokado, olej z pestek śliwki, olej macerowany z marchwi, olej z pestek winogron; olejki eteryczne z: kadzidłowca, drzewa sandałowego, kocanki, geranium, nasion marchwi, patchouli, trawy cytrynowej, ylang ylang, rozmarynu, pomarańczy i lawendy; witamina E.

20.03.2017

Letni koktajl z herbatą Astra

Wycieczki do francuskiego sklepu Intermarche, to dla mnie rzadkość. Po prostu mam do niego bardzo daleko. Jednak kiedy już tam przypadkowo dotrę, to rozglądam się uważnie, by nic ciekawego nie przegapić. Tym razem w oko wpadła mi polska herbatka nieznanej mi marki Astra. Chętnie ją wrzuciłam do koszyka. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Herbata w wersji Cosmopolitan miała być letnię herbatką. I faktycznie taką się okazała. Jest owocowa, orzeźwiająca i lekka. Schodzona z dodatkiem owoców staje się letnim koktajlem. Przyjemna herbatka i na pewno bliżej zainteresuję się marką Astra. Herbatka kosztowała 4,99 zł i mieści 20 torebek. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Jedyną wadą herbaty jest jej strona techniczna. Producent zapakowała każdą torebkę z osobna w jeszcze dodatkową folię. Za każdym razem muszę przecinać tą folię, by wydobyć torebkę, bo folię nie da się przetrwać w dłoni. Jest to dość uciążliwe i nie tylko zabiera niepotrzebnie czas, ale też generuje zbędne śmieci w koszu. Mam nadzieję, że producent szybko zrezygnuje z tego nieudanego pomysłu i będzie pakować zwyczajnie torebki do papierowego pudełeczka. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

15.03.2017

Kofeinowa dawka, czyli regenerujący krem pod oczy od EkoKrem

Polska, naturalna marka EkoKrem ostatnio zdominowała moją pielęgnację, więc dziś opowiem wam o regenerującym kremie pod oczy z kofeiną.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Odżywczy krem pod oczy przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu. Starannie dobrane składniki aktywne, w tym kofeina, zmniejszają cienie i obrzęki pod oczami, usuwają objawy zmęczenia, poprawiając tym samym sprężystość skóry. Zawarty w kremie hydrolat z kwiatów bławatka, rośliny znanej z dobroczynnego działania na oczy, wraz z alantoiną oraz D-pantenolem, zapewnią długotrwałą ochronę i ukojenie dla bardzo wrażliwej i cienkiej skóry wokół oczu. Wyciąg z alg morskich przywróci równowagę lipidową w skórze, doskonale ją nawilży i zregeneruje. Bezkonkurencyjny ekstrakt z zielonej herbaty wraz z ekstraktem z miłorzębu japońskiego poprawią mikrokrążenie i elastyczność ścianek krwionośnych oraz wspólnie z witaminą E, skutecznie spowolnią proces starzenia się skóry, niszcząc szkodliwe wolne rodniki. Krem zawiera naturalny filtr UV.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Krem aplikować rano i wieczorem na skórę wokół oczu. Wmasowywać delikatnymi ruchami gładzącymi od wewnętrznego kącika oka ku zewnętrznemu.

Krem dostępny jest w pojemności 15 ml.

Kosmetyk przeznaczony jest do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu dla osób po 25 roku życia.
Należy bezwzględnie chronić krem przed dostępem wody i światła oraz nie narażać na wysokie temperatury.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena

Krem pachnie subtelnie kawą. Czasem mam wrażenie, że jest bezzapachowy. Pewnie miłośniczki kawy będą zachwycone takim doborem kompozycji zapachowej.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

To bardzo gęsty, treściwy krem. Jestem miło zaskoczona taką konsystencją. Pokochałam ją od pierwszego użycia. Dzięki temu krem nic się nie wylewa spod oczu ani nie przemieszcza. Konsystencja jest wręcz idealna. 

Krem się bardzo szybko wchłania, mimo gęstości. Zostawia jedynie lekko tłustą, bezbarwną poświatę. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Krem ma dużą pojemność, bo aż 15 ml. Jest wyjątkowo wydajny. Należy go zużyć w ciągu 5 miesięcy od otwarcia. Przy takiej wydajności nasz portfel w ogóle nie odczuje wydatku na krem (25 zł), 

Skóra pod moimi oczami jeszcze nie cierpi na zmarszczki, ale dzięki systematycznemu używania ręcznie robionego arcydzieła od EkoKrem jest wypoczęta, tryskająca energią oraz odpowiednio nawilżona i odżywiona. Po prostu skóra nabrała nowej jakości i świeżości.

Zrobiłam również mały eksperyment, skoro krem jest tak wydajny. Przez kilka dni używałam kremu nie tylko na skórę pod oczami, ale też na całą twarz. W rezultacie skóra twarzy zareagowała na krem tak samo spektakularnie, jak skóra pod oczami. Mam cichą nadzieję, że marka EkoKrem przygotuje coś podobnego do twarzy. Inaczej będę od czasu do czasu jako kurację regenerującą zakupować dwa słoiczki kremu pod oczy,  by stosować go do twarzy. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Regenerujący krem pod oczy z kofeiną od EkoKrem powalił mnie na kolana. Jest to mój nr 1 wśród kremów pod oczy. Zamienił się miejscami z dotychczasowym moim nr 1, czyli The Eye Gel od Jeffrey James Botanicals (czyt.: Ogórkowe wybawienie). Nie zamierzam się rozstawać z EkoKrem i będzie stałym bywalcem w mojej łazience. A na dodatek krem na pierwszym miejscu w składzie zawiera hydrolat bławatkowy, a stałe czytelniki i czytelnicy mojego bloga wiedzą, że darzę chabry wielką miłością. Nie mogłam trafić lepiej. Marka EkoKrem skardła moje kosmetyczne serce na zawsze. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Warto dodać, że marka EkoKrem wytwarza swoje cudeńka na zamówienie, więc mamy pewność, że wszystko dostajemy świeżutkie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Skład INCI: Woda (hydrolat) bławatkowy, olej z pestek winogron, olej jojoba, masło Shea, kofeina, kwas hialuronowy, D-pantenol, wosk emulgujący, kompleks z algami morskimi, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z miłorzębu japońskiego, gliceryna roślinna, witamina E, alkohol cetylowy, konserwant Leucidal Eko

10.03.2017

Krem do ust Jan Barba

Naturalna, polska marka Jan Barba to zdecydowanie perełka na naszym rynku kosmetyków naturalnych. Jan Barba razem z inną, polską, naturalną świeżynką EkoKrem tworzą wyśmienity duet jako sensacyjne odkrycie roku 2016. Z przyjemnością zaprosiłam do mojego domu kolejnego cudaka od Jan Barba. Masło do ust towarzyszyło mi przez zimę i dziś zdradzę wam, jak się spisało.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Przyznam się wam, że mam wyjątkową słabość nie tylko do naturalnych mydeł w kostce, ale też do ustowych mazideł. I dlatego ciężko mi było się oprzeć kremowi do ust Jan Barba

Krem do ust z Czosnowa ma bardzo twardą konsystencję. Trochę mnie to zaskoczyło. Musiałam krem lekko drapać, by wydobyć go z opakowania. Krem dopiero po aplikacji na usta w kontakcie z ciepłem mogłam dobrze rozsmarować. Na początku mi to przeszkadzało, ale po pewnym czasie się do tego przyzwyczaiłam, a zalety tego produktu przekonały mnie nawet do tak twardej konsystencji.

Zapach kremu jest subtelny. Na pierwszy plan wysuwa się zapach wosku, ale szybko się ulatnia. W rezultacie krem staje się bezzapachowy.

Wybierając krem do ust Jan Barba, miałam nadzieję, że znajdę godnego, polskiego następcę dla angielskich balsamów W.S.Robson's (czyt.: Miodowa mandarynkaMiodowy wrzos).

Krem testowałam w bardzo ekstremalnych warunkach i mnie nie zawiódł ani przez chwilę. Ponadto krem ma bardzo dobrą wydajność i piękne opakowanie.

Krem do ust Jan Barba to zdecydowanie jeden z najdroższych pielęgnacyjnych, naturalnych mazideł do ust, jakie zawitało do mojego domu i jest warte swojej ceny. Jak widać marka na szczęście dała mi się poznać z jak najlepszej strony, bo pielęgnacja twarzy Jan Barba jest świetna oraz także pielęgnacja ust. 
Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Wszystkie produkty Jan Barba mają 6 miesięcy ważności i pakowane są w najwyższej jakości fioletowe szkło, które chroni przed światłem i wzmaga działanie. Masło do kupienia w oficjalnym sklepie w cenie 39 zł za 10 ml.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Skład INCI: Cera Carnauba (Wosk Carnauba), Lanolin (Lanolina Hipoalergiczna), Butyrospermum Parkii  (masło Shea), Helianthus Annuus Oil (Olej ze Słonecznika), Persea Gratissima Oil (Olej z Awokado), Borago Officinalis Seed Oil (Olej z nasion Ogórecznika), Cocos Nucifera Oil (Olej Kokosowy), Corylus Avellana Seed Oil (Olej z Orzechów Laskowych), Simmondsia Chinensis Seed Oil (Olej z Jojoby), Olea Europeae Fruit Oil (Olej z Oliwy Extra Virgin), Macadamia Tenifolia Seed Oil (Olej z Makadami), Anthemis Nobilis Flower Extract (Ekstrakt z Rumianu Rzymskiego), Chamomilla Recutita Flower Extract (Ekstrakt z Rumianku), Hypericum Perforatum Flower Extract (Ekstrakt z Dziurawca), Centaurea Cyanus Flower Extract (Ekstrakt z Chabra Bławatka), Chrysanthemum Partenium Flower Extract (Ekstrakt z Złocienia), Calendula Officinalis Flower Extract (Ekstrakt z Nagietka), Symphytum Officinale Root Extract  (Ekstrakt z Żywokostu), Tilia Cordata Flower Extract (Ekstrakt z Lipy), Tocopherol (witamina E). 
Wszystkie oleje z certyfikatem BIO, zimno tłoczone

07.03.2017

Olej z róży rdzawej od Starej Mydlarni

Olej z róży rdzawej kocham od wielu lat, choć moja skóra ogólnie kocha różane oleje. Ostatnio zatęskniłam za tym właśnie olejem, a Stara Mydlarnia ma go w swojej ofercie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

W Drogerii Natura Za buteleczkę 30 ml trzeba zapłacić 30 zł, a w sklepie oficjalnym 33 zł. 

Jestem zadowolona z oleju Starej Mydlarni, ale nie ukrywam, że znam odrobinę lepsze oleje różane od tego (czyt.: Klimat Chile; Olej z dzikiej róży oraz migdałowy Born to Bio; Tłuścioszki). Mimo wszystko chętnie jeszcze wrócę do oleju naszej polskiej marki. 

Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do opisu produktu na opakowaniu. Zbędny napis serum, bo przecież to tylko olej z róży rdzawej. Faktycznie ma on cudowne działanie na skórę, ale przesadą jej nazywanie go serum. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z kosmetykami i sięgnie po ten produkt w nadziei na boskie serum, może się zdziwić. Nie lubię, jak się wprowadza klientki w błąd lub dowolnie interpretuje nazwy produktu. Dodatkowym zarzutem jest brak informacji na opakowaniu, w jakim czasie po otwarciu należy zużyć olej, a lubię to wiedzieć. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Serum do twarzy 100% BIO OLEJ Z RÓŻY RDZAWEJ - ROSA MOSQUETA - do intensywnej regeneracji skóry zniszczonej i dojrzałej. 

Olejek z róży rdzawej tłoczony jest na zimno z nasion dzikich róż z Chile. Dzięki wysokiej zawartości silnych antyoksydantów – witamin A, C, E jest niezastąpiony w walce z procesami starzenia się skóry. Wygładza drobne zmarszczki, intensywnie regeneruje i nawilża. Chroni przed szkodliwym wpływem promieni UV na skórę. Ułatwia gojenie, działa wspomagająco przy zabiegach redukujących blizny, przebarwienia i zmiany potrądzikowe. Szczególnie polecany do cery dojrzałej, zniszczonej, trądzikowej.

Stosowanie: niewielką ilość wmasować w skórę twarzy i szyi.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Rosa Moschata Seed Oil

03.03.2017

Nawilżający balsam do ust z olejem jojoba od EkoKrem

Gdy zachwyciłam się kremem do twarzy z opuncją figową od EkoKrem (czyt.: Pistacjowe delicje), wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, kiedy zawitają do mnie inne kosmetyki tej polskiej, zdolnej marki. I tak się stało (czyt.: Nowości na zimę po raz drugi). Dziś opowiem wam o nawilżającym balsamie do ust z olejem jojoba. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Opis producenta

Naturalny balsam do ust jest doskonałym środkiem ochronnym do codziennego stosowania przez cały rok. Kompozycja cennych maseł i olejów roślinnych sprawia, że usta są głęboko nawilżone, natłuszczone i intensywnie zregenerowane. Orzeźwiający aromat olejku z pomarańczy z pewnością wprawi nas w słoneczny nastrój. Balsam do ust w sztyfcie nie zawiera konserwantu!- to czysta natura, dlatego warto zawsze nosić go przy sobie.

Balsam przeznaczony jest do całorocznej pielęgnacji ust, dla osób których usta wymagają nawilżenia jak i dla tych, którzy cenią sobie produkty w 100% EKO.

Należy chronić balsam przed wysokimi temperaturami – może się topić.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Moja ocena

Marka EkoKrem ręcznie tworzy swoje kosmetyki na zamówienie, więc mamy pewność, że nasz produkt jest w 100% świeży. Bardzo podoba mi się ta polityka marki.

Balsam subtelnie pachnie pomarańczą. Zapach jest przyjemny i energetyzujący. Lubię pomarańczowe wonie, więc zapach balsamu przypadł mi do gustu. 

Balsam ma masełkową konsystencję. Bardzo mi się podoba. O sobie daje znać masło shea i masło kakaowe. Balsam w zimowy czas jest dość twardy, dopiero w kontakcie z ciepłymi ustami przypomina masełko i ładnie daje się aplikować. 

Balsam jest wydajny i towarzyszył mi przez 1,5 miesiąca. Przy cenie 10 zł za 5 ml to rewelacyjny zakup. Balsam należy zużyć w ciągu 5 miesięcy od otwarcia. 

Opakowanie balsamu działa bez zarzutu. Jest wygodne i lekkie. Minimalistyczna estetyka trafia do mnie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Nawilżający balsam do ust z olejem jojoba od razu wpadł na głęboką wodę. Musiał poradzić sobie z mrozem, silnym wiatrem i deszczem. Spisał się znakomicie. Świetnie nawilżał, odżywił moje usta i chronił przed trudnymi warunkami pogodowymi. Wystarczyła jedna aplikacja i nie czułam potrzeby powtórnego sięgania po balsam. 

Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się na ten cudny balsam do ust i na pewno jeszcze nieraz zawita do mojego domu. Bez wahania balsam dołączył do mojego sprawdzonego grona ustowych faworytów (czyt.: Ustowi liderzy). A już ostrzę sobie pazurki na pozostałe dzieła marki EkoKrem

Wszystkie kosmetyki można zakupić na stronie marki EkoKrem

Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Skład INCI: Wosk pszczeli, masło kakaowe, masło Shea, olej jojoba, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, witamina E, olejek eteryczny z pomarańczy

01.03.2017

Marzec dla Polski

Rynek kosmetyków naturalnych w naszym kraju rozwija się bardzo prężnie. Systematycznie notujemy pojawienie się nowej marki, która nas najczęściej miło zaskakuje i szybko zdobywa rzesze oddanych wielbicieli. W miesiącu marcu postanowiłam skupić się wyłącznie na naszym, rodzimym kąciku. Będę przedstawiać wam polskie marki, które goszczą w moim domu. Taki patriotyczny miesiąc. 

A oto przypomnę wam garstkę polskich eko marek w skrócie. 

EkoKrem

Jan Barba

Handmade Soap by Ilona









Ministerstwo Dobrego Mydła






White Tree



Kostka Mydła


Kremoland

Miodowa Mydlarnia