24.09.2015

Regeneracja z pszczelim mleczkiem od Fleurance Nature

Do francuskiej, naturalnej marki Fleurance Nature wzdychałam od dawna, aż w końcu w lipcu na nią trafiłam (czyt.: Spotkane po drodze). Kusiło mnie wiele produktów, ale rozsądek wziął górę i wybrałam tylko dwie interesujące mnie pozycje. Do koszyka wpadł regenerujący, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z mleczkiem pszczelim oraz rozjaśniający korektor do twarzy. Dziś więcej napiszę wam o kremie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Regenerujący, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy z mleczkiem pszczelim pachnie delikatnie jaśminem. Jaśmin ostatnio dość intensywnie towarzyszy w moim kosmetycznym życiu, więc woń kremu Fleurance Nature jak najbardziej mnie cieszy. Zapach jest subtelny, więc nie utrzymuje się długo po nałożeniu na skórę. 

Konsystencja kremu jest nieczęsto spotykana i niezbyt ją polubiłam. Lubię kremy gęste i z takimi czuję się najlepiej. Natomiast marka Fleurance Nature wybrała konsystencję rzadką, śmietankową. Taką samą konsystencję ma krem Argacos na dzień z arganem i orchideą, który poleca blog Natura i Uroda. Mnie ta rzadkość nie przypadła do gustu i jest to dla mnie wada kremu. Na szczęście na tym kończą się wady. Jednak kto uwielbia takie śmietankowe kremy, będzie zachwycony kremem Fleurance Nature

Krem wchłania się średnio szybko i wymaga cierpliwości. Mnie to nie przeszkadza, ale jeśli ktoś oczekuje ekspresowego wchłaniania, to się rozczaruje. Ja krem stosuję tylko na noc, więc nie mam pośpiechu. 

Krem mimo swojej rzadkiej konsystencji, jest bardzo wydajny. Znika w ślimaczym tempie i słoiczek 50 ml okazał się dużą pojemnością. Nawet mam lekkie obawy, czy dam radę go zużyć w przeciągu zalecanych 6 miesięcy. Wydajność kremu mnie zaskoczyła. Jest to duży plus kremu. Cena regularna kremy wynosi ok. 90 zł, więc przy takiej świetnej wydajności, cena już tak nie boli portfela. Jednak mnie udało się go wypatrzyć w niższej cenie - 54,99 zł. 

Producent obiecuje regenerację skóry, działanie przeciwzmarszczkowe i mocne odżywienie. Nie mam zmarszczek, więc nie mogę powiedzieć, jak krem sobie z nimi radzi, lecz zauważyłam, że krem rewelacyjnie wpływa na poprawę skóry. Moja buzia jest odpowiednio nawilżona, odżywiona i pełna energii. Bardzo podobają mi się efekty kremu. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Krem Fleurance Nature skradł moje serce i wybaczam mu drobną wadę z konsystencją. Jeśli jeszcze kiedyś spotkam go na swojej drodze, to chętnie do niego wrócę. Jestem też bardzo ciekawa, jak spisze się rozjaśniający korektor, ale ten musi troszkę poczekać na swoją kolej. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Aqua, Glycerin**, Glyceryl Stearate, Coco-Caprylate, Sesamum Indicum Seed Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Caprylic/Capric Triglyceride, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Royal Jelly*, Sodium Stearoyl Glutamate, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Buddleja Davidii Extract*, Rosa Canina Fruit Oil*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Xanthan Gum, Parfum, Tocopherol, Sodium Salicylate, Benzyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Galactaric Acid, Sodium Dehydroacetate, Linalool, Citronellol, Limonene, Eugenol.
*Organic ingredients.
** Processed using organic ingredients


4 komentarze:

  1. Nie wiem czemu, ale do francuskich marek mnie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też bardzo kuszą francuskie marki i przeważnie okazują się świetne.

      Usuń
    2. Dokładnie i nawet tańsze marki francuskie są bardzo fajne.

      Usuń
    3. Francja ma kosmetyki naturalne na wysokim poziomie.

      Usuń