10.07.2015

Kozie perełki z Kanady od Nature's Natural Solutions

Kanadyjska, naturalna marka NNS, czyli Nature's Natural Solutions, specjalizuje się w kosmetykach na bazie koziego mleka. Wzdychałam do nich od dłuższego czasu z nadzieją, że kiedyś dane mi będzie się cieszyć tymi kozimi darami. 

Moje prośby zostały wysłuchane i dziś mogę delektować się kremem do twarzy i balsamem do ciała NNS z najnowszej linii dla skóry wrażliwej, które otrzymałam od marki w ramach wygranej w konkursie wiedzy o Francji. Kozie cudeńka wyglądają olśniewająco i już pieszczą moją skórę. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Krem do twarzy pachnie delikatnie kozim mlekiem i choć jest gęsty, to na skórze staje się puszysty i błyskawicznie się wchłania pozostawiając skórę odżywioną i nawilżoną. Jest świetny i na dzień, i na noc. 

Balsam do ciała ma subtelny zapach masła kakaowego i mimo gęstej konsystencji pięknie się rozprowadza na skórze i szybko się w nią wtapia. Skóra jest jedwabista i tryskająca energią. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Kosmetyki NNS to prawdziwe arcydzieła w świecie kosmetyków naturalnych i kto raz ich skosztuje, będzie chciał już do nich zawsze wracać. NNS ma hipnotyzująca moc. Na szczęście marka wysyła swoje perełki do każdego zakątku świata, więc nie ma problemu z dostępnością. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Ja mam ochotę na więcej produktów NNS. A szczególnie w oko wpadło mi mydełko Premium Scented moisturizing goat milk soap, które występuje aż w 6 wersjach zapachowych: Honey Blossom, Nova Scotia Lilac, Rasperry Vanilla, Sweet red clover, Spa Salt, Cinnamon Orange. Również szampon przyciąga moją uwagę. NNS na pewno jeszcze nieraz zagości w moim domu. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Siedziba NNS znajduje się w drugiej największej prowincji w Kanadzie - Nova Scotia. W Nova Scotia mieszka prawie 1 mln ludzi. NNS produkuje w mieście Ontario. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza


NNS nie testuje na zwierzętach. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Krem do twarzy i balsam do ciała należy zużyć w ciągu 18 miesięcy od otwarcia. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Sensitive Naturals Goat Milk Facial Cream
 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Sensitive Naturals Goat Milk Lotion
Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Mydlany luksus od Kat Burki

Amerykańska marka Kar Burki po raz pierwszy ukazała się w sklepie TK MAXX w marcu (czyt. Kolejna porcja naturalnych nowinek z TK MAXX) i wtedy żałowałam, że nie dotarły mydła w kostce. 

Na szczęście TK MAXX zawsze trzyma rękę na pulsie i niedawno sprowadził mydełka. Nie mogłam się oprzeć takiej okazji. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mydełka Kat Burki należą do mydeł z górnej półki i są trudno dostępne. Ich cena regularna zaczyna się od 17$, a sklep TK MAXX oferował zestawy trzech mydełek z serii Tete a Tete Collection za jedyne 44,99 zł (cena regularna zestawu - 40$). Każde mydełko waży 121 g. 

Mydełka z Tete a Tete Collection występowały w 7 wersjach: Tahitian vanilla&Orange blossom, Almond&Fig, Lilac&Rosemary, Patchouli&Moss White Orchid&Poppy, Ginger milk&Juniper Berry, Mandarin Black Zen, Honeysuckle&Linden Blossom. Mnie najbardziej zaintrygował zapach Lilac&Rosemary.

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mydełko jest po prostu magiczne. Oczarowało mnie od pierwszego użycia. Kąpiel z nim to czysta rozkosz dla zmysłów, a poezja dla ciała. Mydełko jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się, aż tak rewelacyjnego produktu. 

Mydełko pachnie mieszanką białego bzu i rozmarynu z dodatkiem konwaliowej mgiełki. Bardzo podoba mi się ta zapachowa kompozycja, choć nie utrzymuje się długo na ciele ani w łazience. Jednak to nie zapach mnie najmocniej uwiódł, a działanie mydełka. 

Mydełko pieni się znakomicie. Jest delikatne dla naszej skóry i nadaje się do całego ciała, łącznie ze sferą intymną. Ma lekko twardą konsystencję, ale pod wpływem wody staje się aksamitne i uległe. Nie wyślizguje się z dłoni i wzorowo zachowuje się na mydelniczce. Nie ślimaczy się ani nie ciepie. Jest zrobione perfekcyjnie. 

Mydełko w swoim składzie zawiera masło shea i masło kakakowe. Idealnie pielęgnuje skórę, a po kąpieli nie mam wcale ochoty biec po balsam do ciała. Chciałabym zatrzymać czas, by mydełko nigdy się nie skończyło. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Kat Burki zna się na robieniu mydeł. Nie mogła zrobić lepszego mydła. To mój kolejny, mydlany hit. Aż serce mi pęka na myśl, że mydełka Kat Burki są tak trudno dostępne. Ogromnie się cieszę, że miałam zaszczyt delektować się dziełem Kat Burki. To niezapomniana przygoda. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Saponified palm and Coconut oils, cocoa butter, shea butter and olive oil.


9.07.2015

Psi Biosilk

Amerykańska marka Biosilk głównie znana jest ze swoich kosmetyków do pielęgnacji włosów na bazie jedwabiu. Jak się okazuje marka nie tylko dba o kobiece i męskie włosy, ale też o psie. W jej ofercie znajdziemy spray dla psów Super Glossing Finishing Spray. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Spray byłby w 100% naturalny, gdyby nie składnik fragrance, ale patrząc na składy innych kosmetyków Biosilk, to psi spray i tak jest najbardziej naturalny. 

Wątpliwą kwestią w przypadku tego spray jest testowanie na zwierzętach. Biosilk należy do Farouk, gdzie część kosmetyków się testuje na zwierzętach, a część nie. Trudno powiedzieć, jak jest w przypadku psiego sprayu. Na opakowaniu nie widnieje żadna informacja zaprzeczająca testów. 


Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: coconut oil, argan oil, olive oil, silk protein, soy protein, oat extract, vitamin E, fragrance. 


To nie jedyny psi kosmetyk w ofercie Biosilk. Drugim jest Puppy Waterless Shampoo Spray.

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Water, Mild cleansing agents, silk protein, soy protein, milk protein, aloe vera, honey, chamomile extract, vitamin E, panthenol, fragrance. 


8.07.2015

Kokosek na dobranoc od Phytorelax

Włoska marka Phytorelax, to stały bywalec sklepu TK MAXX. Po prostu wpisała się w scenerię tego sklepu i cieszy się niegasnącą popularnością. Polki pokochały Phytorelax. Ja miliony razy miałam w dłoniach te włoskie produkty, ale zawsze kręciłam nosem na składy. Stale coś mi w nich nie pasowało, bo nie były w 100% naturalne.

Dopiero niedawno wypatrzyłam linię kokosową, w której w przypływie lepszego humoru (a to bardzo ważne) mogłabym zaakceptować aż trzy kosmetyki. Są to: balsam do ciała, olejowy spray do włosów (o pojemności 150 ml, w cenie 24,99 zł ) i scrub do ciała. 

Scrub do ciała z prawdziwą solą morską z Morza Martwego ma aż 600 g (cena - 24,99 zł). Był lekko uszkodzony, więc miałam okazję ocenić, czy go kupić. Intensywny zapach z kokosem bijącym po nosie był na plus, lecz konsystencja, która była bardzo olejkowa z dużą ilością ostrych drobinek zniechęciła mnie do zakupu. Nie lubię ostrych scrubów do ciała. 

Olejowy spray do włosów nie był na tyle przekonywujący, bym pobiegła z nim do kasy albo nie trafił na mój dobry humor. Jakoś nie mogłam przymknąć oczu na parfum w składzie. Wolę nie częstować włosów tym składnikiem. Jednak ciało już mogę, więc do domu wyruszyłam z kokosowym balsamem do ciała, który miał więcej szczęścia niż inne produkty Phytorelax. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Balsam pachnie delikatnie kokosowo. Daleko mu do intensywnego kokosa ze scrubu, a szkoda. Chciałabym, żeby pachniał tak jak scrub. 

Zapach choć subtelny, to utrzymuje się na ciele długo, bo rano po przebudzeniu nadal czuję kokosową mgiełkę wokół siebie. Jest to dość przyjemne uczucie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Balsam szybko się wchłania i łatwo się rozprowadza. Jest średnio gęsty. Nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. 

Kolor biały od razu przypomina mleczko kokosowe. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Balsam dobrze spisuje się jako nawilżacz. Jest uniwersalny. Może być stosowany o każdej porze roku. Radzi sobie świetnie z suchą skórą w czasie letnich upałów, a także w chłodniejszy czas.

Balsamy do ciała stosuję tylko po kąpieli na noc, więc kokosek otulał mnie do snu. Mam wtedy kokosowe sny. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Balsam jest bardzo wydajny i butla o pojemności 500 ml wystarczyła mi na cztery miesiące. To naprawdę dobry wynik. 

Kosztował 24,99 zł, więc to bardzo dobry zakup. 

Ma sprawną pompkę i estetyczne opakowanie, ale to nie balsam podróżny, bo jednak wożenie tak dużej butelki wymaga poświęcenia. Natomiast na półce prezentuje się dumnie, bo smukłe opakowanie zwraca uwagę.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Niestety butelka jest zrobiona ze zbyt twardego plastiku i gdy balsam sięgnie dna, to nie da się rozciąć butli i wydobyć resztki balsamu. Trochę mnie to irytuje, bo nie lubię marnować kosmetyków. 

Jeśli jeszcze kiedyś trafię na ten balsam w TK MAXX w tak dobrej cenie, to z pewnością się skuszę, ale nie jest to pilne. Przeżyję, jeśli to już nigdy nie nastąpi. W końcu skład nie jest aż tak cudownie naturalny, by szaleć z rozpaczy za tym balsamem. a zakupiłam go z kredytem zaufania. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Nie zapowiada się, by Phytorelax rozstał się z TK MAXX, więc będę obserwować drogę tej marki i może kiedyś zrobią mi miłą niespodziankę, wypuszczając na rynek w 100% naturalną linię kosmetyków. Kto wie, czas pokaże.

Jednak jeśli natknięcie się na kokosowy balsam w tak dobrej cenie, jak mnie się to udało, to nie wahajcie się dać mu szansę. Kokosowa przygoda z Phytorelax w przyjaznej cenie dla portfela, to całkiem udane doświadczenie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Balsam należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Aqua/water/eau, caprylic/capric triglyceride, cetearyl alcohol, oryza sativa (rice) bran oil, orbignya oleifera seed oil, glyceryl stearate, cocos nucifera (coconut) oil, sodium laurocyl glutamate, stearic acid, sodium polyacrylate, xan than gum, phenoxyethanol, parfum (fragrance), dimethicone, hexyl cinnamal, benzoic acid, dehydroacetic acid, conmarin, tocopherol, benzyl salicylate, linalool, glycine soja (soybean) oil unsaponifiables, helianthus annuus (sunflower) seed oil unsaponifiables, aplha-isomethyl ionone, ethylhexylglycerin, limonene, citronellol.


7.07.2015

Z BioAroma komary nam niestraszne

Lato kochają wszyscy. Komary też. W poszukiwaniu czegoś przeciw komarom trafiłam na olejek BioAroma odstraszający komary. Ciekawość zwyciężyła i zakupiłam produkt. 


 Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Opis producenta 

Skuteczna ochrona przeciw komarom i unikalne, naturalne składniki. 

W 100% naturalny olejek odstraszający komary. Zawiera bogactwo eterycznego olejku z drzewa herbacianego, jałowca i olejku neroli. 

Idealny dla dzieci, gdyż nie podrażnia nawet delikatnej skóry dziecka i jest skutecznym sposobem na uniknięcie ukąszenia.

Składniki: 
olejek ze słodkich migdałów - łagodzi, nawilża, wygładza
jałowiec - łagodzi, wzmacnia, odstrasza komary
olejek z orzechów nerkowca - wzmacnia, pobudza komórki
olejek z drzewa herbacianego - działa bakteriobójczo, łagodzi podrażnienia, przywraca równowagę skóry

Stosowanie: 
Nanieś olejek na narażone na ugryzienia komarów części ciała. Wyłącznie do użytku zewnętrznego. 


Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Moja ocena 

Do wyboru miałam dwie pojemności produktu - 50 ml i 100 ml. Wybrałam tą mniejszą i to był dobry wybór. 

Zapach mnie lekko rozczarował. Po obejrzeniu składu spodziewałam się oczywiście woni drzewa herbacianego, ale również liczyłam na neroli. Niestety drzewo herbaciane jest tak bardzo intensywne, że zagłusza wszystkie inne składniki. Po neroli ani śladu. Nie polubiłam tego zapachu. Do tej pory miałam lepsze zdanie o drzewie herbacianym i teraz będę ostrożniejsza w stosunku do kosmetyków z tym składnikiem. Już tak chętnie nie zrobię zakupu w ciemno, widząc drzewo herbaciane w składzie. Być może cała mieszanka olejku sprawiła, że drzewo herbaciane w tym przypadku tak mi nie przypadło do gustu, bo wcześniej np. w mydle Druide (czyt. Sensacja z Druide) czy Bergland (czyt. Drzewo herbaciane od Bergland) zapach mi bardzo pasował. 

Plus jest taki, że zapach jest tak odstraszający, że komary faktycznie nie wykazują nami zainteresowania, kiedy nasze ciało wysmarujemy tym olejkiem. Tylko trzeba się liczyć z tym, że nie tylko komary będą nas unikać. Tym samym ten olejek może być stosowany jako niezawodna, naturalna antykoncepcja i jest lepszy niż wymówka "kochanie, mam migrenę". Gwarantuję, że zadziała i całe łóżko będziemy miały tylko dla siebie, bo nawet pupile od nas uciekną. 


 Autor zdjęcia: Naturalna dusza


Olejek zużyję po prostu do pielęgnacji ciała po kąpieli, zamiast balsamu i potraktuję go jako odżywczy olejek. Postaram się przełknąć zapach, choć to nie będzie takie łatwe. Zapach tego olejku stawiam w tej samej kategorii, co neem i paczulę, których wystrzegam się jak ognia. Jeśli wy lubicie te zapachy, to nie straszny będzie dla was ten olejek. 

Olejek jest bardzo wygodny w aplikacji. Opakowanie naprawdę dopracowane i lekkie. Buteleczka spisała się świetnie i przyda mi się do kosmetyków samoróbek. 

Szkoda, że akurat nie trafiłam z zapachem. Do tej pory wszystkie spotkane kosmetyki BioAroma mi bardzo pasowały i to pierwszy przypadek, kiedy wiem, że już więcej nie wrócę do kosmetyku tej greckiej marki. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza


SKŁAD (INCI):PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (SWEET ALMOND) OIL, JUNIPERUS COMMUNIS (JUNIPER) FRUIT OIL, CITRUS AURANTIUM (NEROIL) FLOWER OIL, MELALEUCA ALTERNIFOLIA (TEA TREE) LEAF OIL, LIMONENE 
(SKŁADNIKI OLEJKÓW ETERYCZNYCH W 100% NATURALNE)