Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olejki. Pokaż wszystkie posty

13.03.2026

Olejek do twarzy Divine od Antipodes

Naturalną markę z Nowej Zelandii Antipodes bardzo cenię. Lubię poznawać jej kosmetyki. Tym razem sięgnęłam po olejek do twarzy Divine. 


Olejek pachnie intensywnie, ale trudno mi określić czym. Nie jest to jednak zapach kwiatowy. Może jakiś owoc. Zapach ulotny. 

Konsystencja wodnisto-olejowa. Trzeba uważać, by się nie wylała z dłoni. Kolor brązowy. 

Opakowanie wygodne. Pipeta działa bez zarzutów. 

Mam miniaturkę tego olejku 10 ml. Fajnie, że była taka opcja zakupu. Po otwarciu olejek należy zużyć w ciągu 6 miesięcy. 

Olejek do stosowania tylko na noc, bo buzia po nim się świeci. Nie wchłania się szybko w skórę, więc noc akurat jest dobra dla niego. 

Nie wiem, czy jeszcze wrócę do tego olejku. Inne kuszą. Ale miło było mi go poznać. 

Olejek kupiłam w sklepie Notino. Cena regularna 10 ml - 44,62 zł, 30 ml - 163 zł. Ale warto polować na promocję. 

Skład INCI: PERSEA AMERICANA (AVOCADO PEAR) OIL*, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL*, MACADAMIA INTEGRIFOLIA (MACADAMIA) NUT OIL*, ROSA RUBIGINOSA (ROSEHIP) SEED OIL*, TOCOPHEROL (VITAMIN E), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL. FRAGRANCE OF SWEET ORANGE, YLANG YLANG AND JASMINE: BENZYL ALCOHOL†, BENZYL BENZOATE†, BENZYL SALICYLATE†, CITRAL†, CITRONELLOL†, D-LIMONENE†, EUGENOL†, FARNESOL†, GERANIOL†, ISOEUGENOL†, LINALOOL†. *CERTIFIED ORGANIC BY BIOGRO



6.02.2026

Olejek do twarzy Estelle & Thild

Szwedzka, naturalna marka Estelle & Thild nadal króluje w mojej pielęgnacji. Dziś przedstawię wam olejek do twarzy. 


Olejek pachnie mocno kwiatowo. Bardzo ładny zapach. 

Olejek ma wodnistą konsystencję. Bardzo lejącą. Nie jest olejowy., jakby można było się tego spodziewać. Kolor jasny pomarańcz. 

Pipeta działa bez zarzutów. Po otwarciu olejek należy zużyć w ciągu 9 miesięcy. Ma pojemność 30 ml. 

Olejek nadaje się tylko na noc, bo na dzień twarz się po nim świeci. 

Cena regularna 249 zł. Ja kupiłam na wyprzedaży za 129 zł.

Czy jeszcze wrócę do niego? Nie wiem. Mam mieszane uczucia. Niby działa i jest fajny, lecz jest tyle innych do wypróbowania olejków. Choć miło było go poznać. 


1.04.2022

Różany olejek do twarzy z Bułgarii od Rose Valley

Bułgarska, naturalna marka Rose Valley, to dla mnie nowość. Na początek sięgam po olejek do twarzy. 

Olejek pachnie nieziemsko świeżą różą. Zapach jest magnetyzujący. Uwielbiam go. 

Konsystencja to typowy olejek. Kolor żółty. 

Po otwarciu olejek należy zużyć w ciągu 12 miesięcy. Olejek jest bardzo wydajny. Wystarczy kilka kropli na całą buzię. 

Opakowanie nie jest przezroczyste, więc nie ma, jak kontrolować zużycie. Ale to nie jakiś problem. Pimpeta działa bez zarzutów do samego końca. 

Skład olejku jest krótki. Tylko olej z winogron oraz olej z róży damasceńskiej. 

Jestem zadowolona z tego olejku. Moja skóra go docenia. Jest warty swojej ceny. Na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Polecam każdej fance olejowej pielęgnacji.

Olejek dostępny w Polsce wyłącznie w sklepie Golden Oil w cenie 186 zł.


Skład INCI: vitis vinifera, rose damascena (absolute) oil.

14.08.2020

Olejek do twarzy Divine Face Oil od Antipodes

Marka Antipodes jest mi dość dobrze znana. Tym razem sięgnęłam po olejek do twarzy.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Naukowo udowodniono, że olejek do twarzy firmy Antipodes stymuluje do 51% produkcję kolagenu typ-1 w fibroblastach (komórki tkanki łącznej)

Podaruj swojej zmęczonej i zestresowanej skórze twarzy dobre samopoczucie. Ten bogaty w składniki, certyfikowany olejek do twarzy działa odżywczo. Olejek awokado wspiera kolagen, który zmniejsza wygląd drobnych zmarszczek i plam starczych, a ekstrakty z dzikiej róży działają na poprawę wyglądu blizn i zmarszczek.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena

Olejek pachnie subtelnie cytrusami. Zapach jest ulotny i mglisty. 

Konsystencja typowa dla olejku. Nie ma tu żadnych zaskoczeń. Kolor - brązowy. Nie brudzi ubrania. 

Olejek nałożony na tonik lub hydrolat ładnie wtapia się w skórę. Wystarczy dosłownie kilka kropli. Nie ma powodów, by przesadzać z ilością. 

Olejek jest dość wydajny. Pojemność 10 ml towarzyszyła mi przez 13 dni. Po otwarciu należy olejek zużyć w ciągu 6 miesięcy. 

Olejek stosowałam wyłącznie na noc. Na dzień się nie nadawał, bo skóra się lekko świeciła. Niby tylko lekko, ale i tak mi to przeszkadzało. Natomiast w pielęgnacji wieczornej świetnie się spisywał. 

Ogólnie moja skóra lubi wszelkie mieszanki olejowe, więc i ten od Antipodes polubiła. Jednak nie wiem, czy kiedyś się zdecyduję na większe opakowanie. Tyle jest innych olejków do poznania. Mimo wszystko miło będę wspominać moją przygodę z Divine Face Oil. Jeśli ktoś jeszcze nie znam tego olejku, a kocha olejowe mieszanki, to powinien po niego sięgnąć. Nie zawiedzie się. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek do kupienia w sklepie Ecco-Verde w cenie 114 zł (30 ml) i 40,99 zł (10 ml).

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Persea Gratissima (Avocado) Oil [1]Buxus Chinensis (Jojoba) Oil [1]Macadamia Ternifolia Oil [1]Rosa Canina (Rosehip) Oil [1]Tocopherol Benzyl Benzoate [2]Benzyl Salicylate [2]Citronellol [2]D-Limonene [2]Farnesol [2]Geraniol [2]Isoeugenol [2]Linalool [2]
1 - z kontrolowanych upraw ekologicznych
2 - z naturalnych olejków eterycznych

3.11.2019

Jesienna aktualizacja pielęgnacji twarzowej, czyli Alteya Organics, Alkemie, Living Nature, Florame, Tautropfen i Lovely Day

Jestem bardzo zadowolona z aktualnej pielęgnacji twarzowej. A oto ona:

Od lewej: rozświetlające serum do twarzy Alteya Organics (stosuję na dzień), bogaty krem na dzień Living Nature, rokietnikowy krem Tautropfen (stosuję na noc) i olejek do twarzy Skin Rescue od Lovely Day (stosuję na noc). 
Autor zdjęcia: Naturalna dusza
Od lewej: Peeling enzymatyczny do twarzy Alkemie (stosuję raz w tygodniu), woda z kwiatów pomarańczy Florame (stosuję rano i wieczorem) i żelowa maseczka do twarzy Living Nature (stosuję raz w tygodniu). 
Autor zdjęcia: Naturalna dusza

23.03.2017

Słońce Indii, czyli eliksir olejowy regenerująco-odżywczy od Alchemia Lasu

Polska, naturalna marka Alchemia Lasu znalazła u mnie dom w lutym (czyt.: Skryć się w głuszy Beskidów i Toskanii). Z jej oferty kusiło sporo produktów, ale akurat twórcy marki byli przed kolejną, botaniczną wyprawą w poszukiwaniu inspiracji, więc wybór był ograniczony. Nie było żywego kremu, który najmocniej się do mnie uśmiechał, ale był eliksir do twarzy i balsam do ust. Dziś opowiem wam o eliksirze. Alchemia Lasu oferuje trzy eliksiry do twarzy: regenerująco-odżywczy, antybakteryjny oraz intensywnie nawilżający. Ja zdecydowałam się na ten pierwszy. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Olejek do twarzy działa regenerująco i odżywczo. Doskonale nawilża głębsze partie skóry, pobudza komórki do regeneracji, spowalnia powstawanie zmarszczek i pomaga spłycić te już istniejące. Stymuluje odnowę komórek skóry, zaopatruje ją w niezbędne kwasy tłuszczowe, witaminy i minerały. Oleje zawarte w naszym serum są bogate w naturalne przeciwutleniacze, które zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Wspomaga produkcję kolagenu i elastyny. Działa przeciwzapalnie, zmniejsza wszelkie przebarwienia, pomaga goić się bliznom oraz wszelkim uszkodzeniom skóry. Posiada ujędrniające i tonizujące właściwości, które modelują kontury twarzy, poprawiają elastyczność i koloryt skóry. Wygładza i poprawia mikro-ukrwienie. Dodaje skórze świeżości i blasku. Eliksir stanowi prawdziwy zastrzyk witamin i mikroelementów, który wzmacnia cement międzykomórkowy naskórka, oraz przywraca mu młodzieńczy wygląd.

Na oczyszczoną i umytą twarz nanieść niewielką ilość olejku (2-3 krople) i delikatnie wmasować w twarz. Najlepsze efekty osiągniemy wcześniej przemywając twarz plasterkiem ogórka lub wodą kwiatową (np. różaną) i nanosząc olejek na jeszcze wilgotną twarz. Używać rano i wieczorem. 
Raz lub dwa razy w tygodniu warto pozbyć się starego naskórka i zastosować peeling dla lepszego wchłaniania się serum i bardziej widocznych efektów.

Nie stosować na skórze bezpośrednio przed wystawieniem na słońce. Olejki w nim zawarte mogą działać fotouczulająco. 

Termin ważności - 12 miesięcy. Po otwarciu zużyć w ciągu 6 miesięcy. Przechowywać z dala od światła i ciepła, w chłodnym miejscu. 


Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

Moja skóra lubi olejowe mieszanki, więc wcale nie zaskoczył mnie fakt, że błyskawicznie pokochała dzieło twórców marki z Godziszka. Olejek jest tłusty, ciemnobrązowo-marchewkowy, lecz ładnie wtapia się w skórę i nie brudzi ubrania. 

Najmocniej przykuwa uwagę zapach eliksiru. Przypomina mi zapach indyjskich sklepów. Wchodząc do nich, czuję różnego rodzaju kadzidła i inne wonie prosto z Indii. Zanurzając nos w eliksirze od Alchemia Lasu, przenoszę się na słoneczne, piaskowe tereny Indii. Zapach eliksiru jest dość intensywny, ale ulotny. 

Eliksir regenerująco-odżywczy naprawdę poprawia moją skórę i nadaje jej energii. Na pewno jeszcze nieraz sięgnę po tą mieszankę. Tym bardziej, że jest dla mnie polskim odpowiednikiem mojego ukochanego, amerykańskiego olejku od Zatik (czyt.: Orzechowy dar).

Eliksir jest bardzo wydajny. Jest dostępny w dwóch pojemnościach: 10 ml (39 zł) i 30 ml (82 zł). Opakowanie wygodne w użyciu. Pompka ani razu się nie zacięła. Opakowanie można wykorzystać do innych potrzeb, ja na pewno to zrobię. 

Kosmetyki Alchemia Lasu można zamawiać poprzez ich Facebook, a ofertę można zobaczyć tutaj

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: olej z nasion dzikiej róży, olej arganowy, olej z kiełków pszenicy, olej z pestek moreli, olej z orzechów makadamia, olej jojoba, olej z awokado, olej z pestek śliwki, olej macerowany z marchwi, olej z pestek winogron; olejki eteryczne z: kadzidłowca, drzewa sandałowego, kocanki, geranium, nasion marchwi, patchouli, trawy cytrynowej, ylang ylang, rozmarynu, pomarańczy i lawendy; witamina E.

15.10.2016

Olejowanie twarzy z Tiaki

Moja skóra uwielbia olejowe mieszanki do twarzy, więc nie mogłam nie skusić się na olejek z Nowej Zelandii marki Tiaki

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

W składzie olejku znajduje się m.in.: olej ze słodkich migdałów, witamina E, olej arganowy, olej marula, olej z dzikiej róży, olej z awokado, olej makadamia. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek Tiaki pachnie naturalnie olejkiem ze słodkich migdałów. Inne składniki nie są wyczuwalne dla nosa. Lubię zapach oleju ze słodkich migdałów, więc nie mogę narzekać. Jednak nie miałabym nic przeciwko, gdyby olejek bardziej rozpieszczał zmysły. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek Tiaki ma lekko żółty kolor i olejową konsystencję. Jest bardzo wydajny, bo wystarczy kilka kropel, by pokryć całą buzię. Olejek należy zużyć w ciągu 9 miesięcy od otwarcia. Pojemność 30 ml służy przez 4 miesiące przy systematycznym stosowaniu. Cena olejku (34,99 zł) jest rozsądna dla portfela. Plastikowe opakowanie w kolorze zielonym z wygodnym aplikatorem jest przyjemne w użyciu i łatwe w transportowaniu, choć nie obraziłabym się, gdyby buteleczka była szklana. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja skóra bardzo polubiła olejek Tiaki i chętnie do niego wrócę. Niestety olejek ma wadę, bo w Polsce jest trudno dostępny i można liczyć tylko na sklep TK MAXX. Mam nadzieję, że jeszcze pojawi się na moim horyzoncie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza


18.09.2016

Miętusek od Eco.

Marka Eco. pochodząca z Australii zawojowała moją pielęgnację swoimi boskimi serum (czyt.: Witaminy dla skóry). Jednak w swojej ofercie ma również wyjątkowo ciekawe naturalne olejki esencjonalne, a wybór ogromny (ponad 66). Najpierw skusiłam się na rozmaryn (czyt.: Śladami rozmarynu), a obecnie na miętę pieprzową. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mięta pachnie bardzo intensywnie, a kosztowała 19,99 zł (10 ml) w sklepie TK MAXX.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Miętę wykorzystuję do zabawy z własnymi kosmetykami lub dodaję do innych kosmetyków, by wzmocnić ich zapach. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Jestem zadowolona z olejków Eco. Najchętniej skompletowałabym całą ich olejkową kolekcję, a w szczególności poluję na olejek neroliAmbienceChristmasFrankincenseParisPetitgrainTuscan

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

29.08.2016

Orzechowy dar, czyli olejek Rosehip Black Seed od Zatik

Amerykańska, naturalna marka Zatik w tym roku zdominowała moją pielęgnację, a moja skóra kocha olejowe specyfiki, więc nie mogło na mojej półce zabraknąć olejku Rosehip Black Seed. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek pachnie intensywnie dojrzałymi, świeżo zerwanymi z drzewa orzechami włoskimi. Zapach jest smakowity i bardzo przyjemny. Trochę obawiałam się, że w olejku może przebijać się woń czarnuszki, którą jak na razie polubiłam zaledwie w 2 kosmetykach (czyt.: Polubić czarnuszkęOlej z czarnuszki). Na szczęście olejek Zatik to czysta radość dla zmysłów. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład olejku to kolejna silna zaleta tego produktu. Jednak w tym przypadku nie jestem wcale zaskoczona. Twórcy Zatik zdążyli mnie już przyzwyczaić, że wspaniałe, naturalne składy to ich priorytet. W olejku znajdziemy m.in.: olej szafranowy, olej jojoba, olej arganowy, olej z czarnuszki, olej z dzikiej róży, olej z nagietka lekarskiego, olej z baobabu, olej z pestek granatu, witaminę E, olejek eteryczny z pomarańczy, olejek eteryczny z vetiver, olejek sandałowy. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opakowanie olejku jest estetyczne i wygodne w użyciu. Pompka działa bez zarzutów do ostatniej kropli. Olejek można odkręcić, gdybyśmy kiedyś chciały wykorzystać pustą buteleczkę do innych celów. Lubię, kiedy jest taka opcja. Nie tylko mogę pomyśleć nad przeznaczeniem butelki, ale też mnie się stresuję, że w przypadku popsucia pompki, nie dostanę się do reszty produktu (a niestety raz mu się to już zdarzyło i to z drogim kosmetykiem). Buteleczka jest zrobiona z ciemnego i grubszego szkła, zatem spokojnie można zabierać ją w podróż. Nic się nie stłucze, ani nie wyleje, bo jest dobrze zabezpieczona. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek ma konsystencję olejową. Ma kolor złoto-brązowy, lecz szybko stapia się ze skórą i nie brudzi ubrania.

Olejek jest wydajny. Towarzyszył mi (30 ml) przez 4 miesiące. Należy go zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia.  

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja skóra jest oczarowana działaniem olejku Zatik. Jego działanie szybko było widoczne. Skóra nabrała zdrowszego wyglądu, tryskała energią i była rozświetlona. Nawilżenie i odżywienie też było w pakiecie. Olejek Zatik naprawdę zrobił na mnie wrażenie i już za nim tęsknię. Zdecydowanie to jedna z moich ulubionych kompozycji olejowej, obok olejku Pure Skin Food (czyt.: Moringa w natarciu) i Florame (czyt.: Poczuj się jak Adaline). 

Olejek Rosehip Black Seed jest warty swojej ceny regularnej, choć ja dałam za niego 44,99 zł w sklepie TK MAXX.

Niestety olejek Zatik ma dużą wadę. Jest w Polsce niedostępny, a ściąganie go z zagranicy też nie należy do prostych czynności. W Polsce jedynie można wypatrywać go w sklepie TK MAXX. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: carthamus tinctorius (safflower) oil*, simmondsia chinensis (jojoba) oil*, argania spinosa (argan) oil*, nigella sativa (black seed) oil*, rosa canina (rosehip) oil* calendula officinalis oil*, adansonia digitata (baobab) oil*, punica granatum (pomegranate) oil*, tocopherol (vitamin E), citrus sinensis (orange) oil*, vetiveria zizanoides (vetiver)*, santalum spicatum (sandalwood) oil*
*USDA certified organic ingredients

12.08.2016

Moringa w natarciu, czyli olejek Beauty Oil od Pure Skin Food

Moja skóra wyjątkowo pokochała wszelkiego rodzaju olejowe specyfiki do twarzy. W szczególności moją wielką sympatię zdobyły produkty z Australii od Eco. (cyt.: Witaminy dla skóry), Francji od Florame (czyt.: Poczuj się jak Adaline) i USA od Jeffrey James Botanicals (czyt.: Błyszczeć jak na czerwonym dywanie) i Zatik (czyt.: Orzechowy dar). 

Niestety moje ukochane olejki to kosmetyki w Polsce trudno dostępne lub całkowicie niedostępne, więc postanowiłam znaleźć ich godnego następcę. Kiedy tylko odkryłam austriacką markę Pure Skin Food, to natychmiast uśmiechnęły się do mnie olejki Beauty Oil. Intuicja podpowiadała mi, że to może być kolejny, olejowy ideał. I tak dzięki sklepikowi bioana mogłam przekonać się na własnej skórze, czy moja intuicja mnie nie zawodzi.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Marka Pure Skin Food oferuje trzy rodzaje Beauty Oil: dla skóry wrażliwej i normalnej (opis), dla skóry suchej, wrażliwej i dojrzałej (opis) oraz dla skóry młodej i mieszanej (opis). 

Moją uwagę zyskała wersja trzecie: dla cery młodej i mieszanej, w której składzie odnalazłam Morignę olejodajną. Ta wyjątkowa roślina podbiła moje serca za sprawą serum Zatik (czyt.: Serum do twarzy Frank 'incense' Moringa od Zatik. Na dodatek Beauty Oil zawiera: olej jojoba, olej z pestek winogron, olej kokosowy, olej z nasion konopi siewnej, olej z nasion wiesiołka dwuletniego, ekstrakt z liści rozmarynu, olej z rzepaku kanadyjskiego. I te składnik (wszystkie oleje są tłoczne na zimno) również są dobroczynne dla mojej skóry. Kosmetyk Pure Skin Food to po prostu esencja cennych składników. Czego chcieć więcej. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Beauty Oil ma intensywny, tropikalny zapach. To zapach wakacji na odległej wyspie wśród owoców cytrusowych i bujnej roślinności. Ten zapach potrafi rozgrzać i przynieść słońce nawet w deszczowy dzień. Ten olejek to bomba energii nie tylko dla skóry, ale też dla nosa. Pure Skin Food wie, jak rozpieszczać zmysły.  

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Złocisty kolor olejku ładnie wtapia się w skórę. Nie brudzi ubrania. Szybko staje się niewidoczny dla oka.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek jest bardzo wydajny. Pojemność 30 ml towarzyszy mi już ponad miesiąc i zużyłam minimalną ilość. Wystarczą 2-3 kropelki. Nie ma potrzeby przesadzać z ilością. Mam wrażenie, że buteleczka się nigdy nie skończy. Olejek trzeba zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia, ale na szczęście jest on tak uzależniający, że z przyjemnością się go nakłada codziennie. Zatem nie ma obaw, że się nam przeterminuje. Aplikacja jest bezproblemowa. Ciemne, grube szkło pozwala zabierać buteleczkę w podróż bez strachu, że łatwo się rozbije.  

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Letnie wyjazdy rowerowe, zbyt długie przesiadywanie na słońcu czy wodne kąpiele, to nie jest wymarzony okres dla skóry. Jednak Beauty Oil w samą porą przyszedł mi na ratunek. Moja skóra odżyła, odzyskała dawny blask i na nowo tryska życiem. 

Beauty Oil to napój dla mojej skóry, który piła z radością i chętnie do niego jeszcze wróci, gdy obecna buteleczka pokaże dno. Beauty Oil jest wart swojej ceny (135 ml za 30 ml) i jest obowiązkową lekturą dla miłośniczek olejowych kosmetyków. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Kosmetyki Pure Skin Food są naturalne, wegańskie, nietestowane na zwierzętach (są na liście PETA). Nie zawierają glutenu ani oleju palmowego. Są wytwarzane ręcznie. Wszystkie składniki pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych. A motto marki jest bardzo proste: 100% bio, 100% wegan, 0% syntetycznych dodatków

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Pure Skin Food dba również o środowisko, bo plastikowe elementy opakowanie są neutralne z punktu widzenia emisji dwutlenku węgla. Natomiast szklane fiolki nadają się do recyklingu. Etykietki wykonane są z szybko wchłaniającej się folii organicznej. Ulotki tworzy się z papieru makulaturowego, a atrament jest przyjazny dla środowiska. Nawet przy dostawach marka dba o materiały pochodzące z recyklingu oraz nadające się do recyklingu. Siedziba marki znajduje się w malowniczym mieście Graz, w południowo-wschodniej Austrii. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Pure Skin Food kieruje się zasadą minimalizmu. Oferuje dwa produkty: olejek Beauty Oil oraz tonik nawilżający. Dzięki tym dwóm produktom otrzymujemy kompleksową codzienną pielęgnację: od skutecznego demakijażu, poprzez odżywienie i nawilżenie, aż po peeling i maseczki pielęgnacyjne. Na mojej półce również stoi tonik, o którym napiszę wam niebawem. Jednak nie ukrywam, że dla mnie ten olejek jest zbyt cenny, abym chętnie go używała do zmywania makijaży czy robiła z niego maseczkę. Jednocześnie też żałuję, że moja skóra mimo wszystko nie mogłaby funkcjonować wyłącznie na olejku i toniku. Lubi też kremy czy serum, więc dla mnie opieranie pielęgnacji twarzy tylko na dwóch produktach na dłuższą metę byłoby zbyt drastyczne. Może kiedyś skóra mnie zaskoczy i znudzi się nadmierną pielęgnacją, prosząc o dwuelementowy minimalizm. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Założycielka marki, Lisa Dobler, nie próżnuje, bo poza stworzeniem w 2014 roku Pure Skin Food także z jej rąk wyszedł internetowy magazyn VeganBlatt

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Simmondsia chinensis oil* vitis vinifera seed oil* cocos nucifera oil* cannabis sativa seed oil* Moringa oleifera seed oil* oenothera biennis oil* rosmarinus officinalis leaf extract* canola oil* olejki eteryczne* linalool** limonene** geraniol** eugenol** citronellol** citral** isoeugenol** benzyl benzoate** coumarin**
* 100% bio
** naturalny składnik olejków eterycznych

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza 

16.11.2015

Australijskie piękno, czyli Anti Aging Rosehip Oil od Om She

Australijska marka Om She już nieraz wpadała mi w oko, ale nigdy nie przekonała mnie na tyle, żeby zabrać coś do domu. Aż spotkałam Anti Aging Rosehip Oil. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek pachnie intensywnie świeżymi różami. Zapach jest zmysłowy i relaksujący. Bardzo mi się podoba.  

Olejek wchłania jest standardowo jak inne olejowe kosmetyki. Trzeba po prostu lubić olejowe konsystencja. Ja lubię, więc nie mogę narzekać. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opakowanie jest wygodne w użyciu, ale należy uważać na szklaną buteleczkę, jeśli chcemy z nią podróżować. 

Buteleczka ma tylko 15 ml i choć olejek jest wydajny, to żałuję, że nie spotkałam olejku w większej pojemności 30 ml. Olejek występuje tylko w pojemności 15 ml i 30 ml. 

Olejek należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia, co nie jest żadnym problemem. Olejek przy systematycznym stosowaniu wystarcza na miesiąc. 

W Polsce olejek jest niedostępny i można go spotkać jedynie w sklepie TK MAXX. Mnie udało się wypatrzeć go w cenie 44,99 zł. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek Om She zawiera cenne składniki. Znajdziemy w nim: olej z róży rdzawej, olej z nasion winogron, witaminę E i A, olejek geraniowy, ekstrakt z Gotu Koli, olej z róży damasceńskiej.

Wszystkie składniki dają o sobie znać i efekt działania jest wyjątkowo satysfakcjonujący. Moja skóra jest nawilżona, pełna energii i jędrna. Olejek Anti Aging Rosehip Oil Om She miło mnie zaskoczył i z wielką ochotą do niego wrócę. Marka Om She zwróciła moją uwagę i będę trzymać rękę na pulsie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: rosa eglanteria (rose) seed oil, vitis vinifera (grapeseed) oil, tocopheryl acetate (vitamin E), perlargonium graveolens (rose geranium) flower oil, centella asiatica (gotu kola) extract, citronellol, rosa damascena (rose) flower oil, geraniol, beta caratone, linalool.

1.09.2015

Na wydmach Maroka, czyli olejek z neroli Nat'Argan

Zapach neroli mnie uwiódł i podążam jego ścieżkami. Tym razem wybrałam olejek esencjonalny Nat'Argan z Maroka. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek z neroli jest najmocniejszym antydepresantem wśród olejków esencjonalnych. Zapach faktycznie poprawia mi humor i działa relaksująco. Neroli to jeden z moich ulubionych zapachów. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek esencjonalny Nat'Argan ma aż 30 ml i kosztuje 80 zł. W Polsce wyłącznie dostępny w sklepie Golden Oil.  

Moje kolejne nerolowe pozycje to woda kwiatowa od Florame (kup) w cenie 67 zł (200 ml) oraz masełko do ciała i twarzy (kup) w cenie 86 zł (100 ml). 

A wy lubicie neroli?

24.08.2015

Błyszczeć jak na czerwonym dywanie, czyli The Glow od Jeffrey James Botanicals

Olejek The Glow Facial Oil zawitał do mnie w czerwcu (czyt. Romans z Jeffrey James Botanicals). 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

W swoim składzie zawiera: olej jojoba, oliwa z oliwek, olejek z pelargonii, olejek z pasiflory, olej konopny, olej z nasion kamelii olejodajnej, olej Tamanu, olej z rokitnika. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Do zakupu The Glow najmocniej przekonał mnie w składzie olej z rokitnika. Pokochałam olej z rokitnika dzięki serii Amea Tautropfen (czyt. Kropla raju) i marce Sibu Beauty (czyt. Kwitnąć wraz z rokitnikiemScrub jak marzenieMuśnięcie rokitnika). 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

The Glow to potężny eliksir olejów, który przenika do skóry. Wraz z The Glow skóra czuje się natychmiast odświeżona, nawilżona i naturalnie lśniąca. 

Olejek geranium pobudza krążenie, pomaga rozjaśnić skórę i sprzyja regeneracji komórek skóry. Olej jojoba pozostawia skórę miękką i jedwabistą. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

The Glow najlepiej stosować rano i wieczorem, nakładając opuszkami palców jedynie dwie krople na całą twarz. Zaleca się eliksir delikatnie wmasować, omijając okolice oczu. 

The Glow nie pozostawia uczucia tłustości, bo szybko się wtapia w skórę. Choć jest koloru żółtego, to nie barwi ubrania. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opakowanie jest dobrze zabezpieczone, więc mamy pewność, że nikt nie otwierał olejku. Jest to bardzo dobra opcja, szczególnie jeśli kupujemy The Glow w miejscy, gdzie klienci lubią zaglądać do kosmetyków.

Olejek należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

The Glow pachnie geranium i cytrusami. Bardzo udana mieszanka zapachowa. Potrafi dodać energii i pobudzić do życia. The Glow to kolejny produkt Jeffrey James Botanicals, który urzekł mnie swoim zapachem.

Jest wydajny. Buteleczka (29 ml) towarzyszyła mi przez 3 miesiące. Uważam to za dobry wynik. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Obietnice producenta zostają spełnione i The Glow trafia do grupy ulubionych kosmetyków. Skóra dzięki The Glow naprawdę lśni i jest odżywiona. 

Kosmetyk Jeffrey James Botanicals dorównuje przeciwzmarszczkowemu olejkowi Florame (czyt. Poczuj się jak Adaline). Obydwa olejki zasługują na miano Najlepszych olejków. Ja z wielką przyjemnością wrócę do The Glow. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Wadą The Glow jest trudna dostępność. Jest do kupienia w sklepie iHerb, ale w cenie 131 zł (35,20$). Mnie udało się go kupić w sklepie TK MAXX w cenie 44,99 zł. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Organic simmondsia chinensis (jojoba oil), olea europaea (olive oil), pelargonium graveolens (geranium essential oil), organic passiflora incarnata (passionflower), cannabis sativa oil (hemp oil), camellia oleifera seed oil, calophyllum inophyllum (oil of tamanu), hippophae rhamnoides (sea buckthorn oil).