21.01.2016

Rozkoszna pikanteria od BiscotTea

Marka BiscotTea już nieraz rozpieszczała moje podniebienie. Tym razem zawitała w mojej kuchni za sprawą wersji Blue Cheese & Black Pepper. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Nie jestem fanką pikantnych potraw, a wręcz ich unikam jak ognia. Jednak nie sądziłam, że herbatniki Blue Cheese & Black Pepper będą aż tak mocno pikantne. Na szczęście znam miłośnika ognistych przekąsek, więc herbatniki się nie zmarnują. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Jeśli Blue Cheese & Black Pepper daje tak po języku, to dostaję aż ciarek na myśl o wersji Rosemary & Red Chili. Dla fanów pikantnych przysmaków to wymarzony rarytas. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Do herbatników BiscotTea, któte są po prostu wyśmienite, nadal z przyjemnością będą wracać, ale będę wybierać delikatniejsze wersje. Pikantność to nie moje tereny. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Produkty BiscotTea nie są dostępne na co dzień w Polsce. Można ich wypatrywać w sklepie TK MAXX w cenie 12,99 zł. 

20.01.2016

Nordycka Brzoza i różyczka od Urtekram

Do duńskiej, naturalnej marki Urtekram od dawna mam słabość (czyt. Różany duet), więc z przyjemnością zrobiłam miejsce w swoim domu dla nowości: różanego balsamu do ciała oraz kremu na dzień Nordycka Brzoza. Kosmetyki Urtekram posiadają certyfikat EcoCert i nie są testowane na zwierzętach. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Aktualnie do końca stycznia można zakupić kosmetyki z Danii w niższej cenie o 6% z kodem: cedrynek6 w sklepie Cedrynek, który świętuje swoje 6 urodziny. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Aqua, glycerin**, butyrospernum parkii butter*, simmondsia chinensis seed oil*, polyglyceryl-3 dicitrate/stearate, prunus amygdalus dulcis oil*, prunus armeniaca kernel oil*, zea mays starch*, cetyl alcohol, lysolecithin, aloe barbadensis leaf extract*, oenothera biennis oil*, xylitol, glyceryl caprylate, betula alba leaf extract*, equisetum arvense extract*, xanthan gum, bisabolol, parfum, citral, citronellol, linalool, magnolia officinalis bark extract, tocopherol, beta-sitosterol, squalene.
*ingredient from Organic Farming
**made using organic ingredients

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Water, plant-based emulsifiers and stabilisers, olive oil*, shea butter*, aloe vera*, glycerine**, corn starch*, apricot kernal oil*, evening primose oil*, jojoba oil*, citric acid, rose geranium oil*, rose flower extract*, magnolia bark extract, vitamin E 
*Organic farming 
** Made using organic ingrediants

19.01.2016

Grecka oliwka, czyli balsam do ust Physis & Ousia

Choć greckie, naturalne mydło z błotem marki Physis & Ousia nie zyskało mojej sympatii (czyt. Greckie błoto), to nie skreśliłam marki i postanowiłam dać szansę balsamowi do ust. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Organiczna pomadka do ust na bazie  wosku pszczelego i oliwy z oliwek, w połączeniu z olejkiem z jojoby to doskonała kombinacja, która ma za zadanie głęboko przenikać pod każdą warstwę skóry i dzięki któremu  kosmetyk nawilży i dostarczy wszystkie wartości jakie są zawarte w produkcie.

Głównym składnikiem pomadki jest rumianek, który ma za zadanie łagodzić różnego rodzaju stany zapalne, infekcje a także podrażnienia na ustach.


Dodatkowo kosmetyk wzbogacony jest w witaminę E dzięki, której popękane i zniszczone usta zostaną odżywione, a ich regeneracja będzie przyśpieszona. 


 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

Balsam pachnie subtelnie rumiankiem. Nie jestem wielką fanką rumianku, więc zapach mnie nie oczarował. Wolałabym inny wybór zapachowy producenta. 

Konsystencja balsamu jest średnio miękka z wyczuwalną oliwą z oliwek. Jeśli ktoś nie lubi czuć na ustach oliwy z oliwek, to niech omija ten balsam. Mnie taka konsystencja odpowiada, choć nie wywołuje u mnie rumieńców na policzkach. 

Balsam jest dość wydajny i znika powoli. Pojemność 4,5 ml służy przez 1,5 miesiąca. Balsam należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 

Estetyczne i promienne opakowanie bardzo mi pasuje i sam widok zielonej nakrętki potrafi poprawić humor. Sztyft działa bez problemów. 

Balsam zakupiłam na sezon zimowy w nadziei, że ochroni moje usta przed mrozem. Jednak nie spełnił się w tej roli. Zima to nie jest dobry czas dla balsamu Physis & Ousia. Mimo tej wady, nie spisałam balsam na straty. Balsam świetnie spisuje się w domowym zaciszu, więc latem wpisze się idealnie w moją pielęgnację. W Grecji panuje klimat podzwrotnikowy śródziemnomorski, w którym charakterystyczne są długie, gorące i suche lata oraz łagodne i wilgotne zimy. W klimat Grecji balsam wpisuje się znakomicie, a Polski muszę mu po prostu wybaczyć niedociągnięcia, bo nie został stworzony dla klimatu Polski. 

Ja z miłą chęcią wrócę do balsamu, lecz w ciepłym sezonie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

W Polsce balsam do kupienia wyłącznie w sklepie Golden Oil w cenie 18 zł. 

18.01.2016

Stara Mydlarnia z bliska

Stara Mydlarnia w swojej ofercie ma również kosmetyki naturalne lub prawie naturalne. Oto kilka propozycji. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza



16.01.2016

Serum do twarzy Frank 'incense' Moringa od Zatik

Amerykańska, naturalna marka Zatik, świętująca w tym roku 11-lecie istnienia, zaintrygowała mnie na początku grudnia ur. na tyle, że skusiłam się na aż dwa kosmetyki do pielęgnacji twarzy (czyt. Pomocna biedronka). Wybrane przeze mnie serum do twarzy Frank 'incense' Moringa to nowość marki. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum pachnie subtelnie orzechami włoskimi. Zapach jest tak delikatny i mglisty, że czasem mam wrażenie, że serum jest bezzapachowe. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby serum pachniało intensywniej, ale ta ulotność też mi nie przeszkadza. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum Frank 'incense' Moringa jest doskonałym rozwiązaniem do pielęgnacji skóry, która nie lubi olejów w składzie ani alkoholu. W serum znajdziemy jedynie olejek esencjonalny Frankincense. Brak olejów w składzie jest spełnieniem marzeń skór tłustych i mieszanych, które unikają olejów. Mnie bardzo ucieszył fakt, że serum nie zawiera alkoholu. Im mniej alkoholu w składzie, tym lepiej dla mojej skóry. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum jest idealne do walki ze zmarszczkami i dla dojrzałej skóry. Można go używać na dzień i na noc, a także o każdej porze roku. Pozwala skórze oddychać. Serum zawiera cenne antyutleniacze.

W serum znajduje się m.in.: olejek frankincense, ekstrakt z Moringi olejodajnej (Moringa Oleifera), ekstrakt z kwiaty Spilanthes Acmella, ekstrakt z kwiatów Męczennicy Cielistej, ekstrakt z owoców borówki czarnej, ekstrakt z Ryżu siewnego, ekstrakt z liści melisy, aloes, witamina E. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum ma bardzo wodnistą i rzadką konsystencję. Tak wodnista konsystencja to nie moje ulubione rewiry, ale w przypadku serum nie jest zaskoczeniem. Sera często są lekkie. 

Serum Zatik bardzo dobrze współgra ze innymi kremami. Nie roluje się pod kremem. Jest przyjazne nawet dla skóry wrażliwej. Nic nie podrażnia. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum ma kolor brązowy. Szybko się wchłania w skórę, lecz zanim się wtopi w skórę pozostawia delikatną lepkość. Lepkość znika po pewnym czasie, a na jej miejscu pojawia się uczucie ściągania i napinania skóry. Efekt jest dość niespotykany i całkiem przyjemny. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opakowanie jest wygodne w użyciu, a szklana przezroczysta butelka pozwala kontrolować zużycie. Pompka działa bez zarzutu. Pompka daje się odkręcać i można wydobyć całą zawartość serum do ostatniej kropli. Papierowe opakowanie jest wykonane z papieru pochodzącego z recyklingu. Zatik nie tylko dba o zwierzęta, bo nie testuje na nich, ale też o środowisko naturalne.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum jest mocno wodniste, więc ma średnią wydajność. Duża pojemność serum (50 ml) towarzyszy nam przez okres pięciu tygodni. Serum należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum ma jedną, niewybaczalną wadę. Nie jest dostępne na co dzień w Polsce. Można wzdychać tylko do sklepu TK MAXX. Być może kiedyś któryś sklep naturalny w Polsce zainteresuje się marką Zatik.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Serum Zatik kosztowało 54,99 zł w sklepie TK MAXX. Cena regularna wynosi 92 z (24$).

Moringa to świeżutka nowość marki obok Cherry blossom cleansing gel (50 ml) oraz Brightening organic serum tri-berries (50 ml). Pod koniec roku 2015 roku Zatik przedstawiła nowe cuda na targach Slow Money.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja sucha nie walczy jeszcze ze zmarszczkami i daleko jej do miana dojrzałej, ale z wielką radością czerpała dobrocie z serum Frank 'incense' Moringa. Moja skóra polubiła serum, dzięki któremu nabrała witalności. Jeśli jeszcze spotkam serum Zatik na moim horyzoncie, to chętnie go przytulę i zabiorę do domu.

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: water (aqua), erythritol*, boswellia carterii (frankincense gum) extract*, moringa oleifera leaf extract*, spilanthes acmella (flower) extract*, passiflora incarnata (passionflower) extract*, vaccinium myrtillus (bilberry) extract*, oryza sativa (rice bran) extract*, xanthan gum, melissa officinalis (lemon balm) extract* gluconodeltalactone, aloe barbadensis (aloe vera) powder*, tocopherol (sunflower isolated vitamin E), boswellia carterii (frankincense) oil*
*USDA Certified Organic Ingredients