20.11.2015

Wzbogacony nawilżający krem do twarzy Florame

Wzbogacony nawilżający krem do twarzy Florame zawitał do mnie jeszcze pod koniec sierpnia (czyt. Nawilżający duet). Nawilżające serum zwaliło mnie z nóg, a dziś podzielę się moimi wrażeniami ze stosowania kremu. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Nawilżający krem do twarzy RICH o kremowej konsystencji przeznaczony do codziennej pielęgnacji. Krem doskonale odżywia i nawilża, wzbogacony w masło shea i organiczne olejki roślinne  jojoba i ze słodkich migdałów doskonale chroni skórę twarzy. Dodatkowo, synergia składników nawilżających wzmacnia barierę ochronną skóry.
Idealny zabieg dla skóry suchej! Idealny na zimę!

Sposób użycia: Stosować rano i wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy. Delikatnie wmasować w skórę twarzy i szyi. Unikać kontaktu z oczami.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Krem w harmonii z Naturą. Ekologiczny kosmetyk BIO posiadający certyfikat ECOCERT. Etykietowany przez COSMEBIO Maksymalna zawartość składników naturalnych oraz organicznych. Nietestowany na zwierzętach. Nie zawiera sztucznych barwników ani substancji zapachowych, parabenu, silikonu oraz żadnych składników pochodzenia petrochemicznego lub modyfikowanych genetycznie (GMO). Składniki pochodzą z upraw ekologicznych dla wspólnego dobra człowieka i przyrody. 100% naturalne owocowy zapach. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

Uwielbiam gęste kremy. Im gęstszy, tym dla mnie lepiej. Marzyłam o kremie na dzień tak gęstym jak intensywnie odżywczy krem na dzień z Nowej Zelandii od Living Nature (czyt. Nowy wymiar piękna) i okazało się, że Francja też produkuje taką perełkę dla mojej skóry. Krem Florame jest idealnie stworzony dla mnie. 

Krem pachnie subtelnie mieszanką kwiatów. Zapach pieszczący zmysły. Jednak nie trwa zbyt długo. Jest mglisty. 

Konsystencja jest taka jaką najbardziej lubię. Gęsty krem to moja ulubiona wersja. Krem jest koloru białego. 

Opakowanie jest poręczne i nieskomplikowane. Z łatwością można zabrać krem w podróż. 

Krem dzięki swojej gęstości jest bardzo wydajny. Po 2,5 miesiące używania nadal nie zobaczyłam dna i spokojnie będę go używać jeszcze przez najbliższe miesiące.

Należy zużyć go w ciągu 12 miesięcy od otwarcia. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Krem szybko wtapia się w skórę i nie pozostawia tłustego filmu. Rewelacyjnie dba o skórę, która jest nawilżona, odżywiona i pełna życia. Krem można stosować o każdej porze dnia i roku, a szczególnie jest świetnym wyborem na zimę. 

Wzbogacony nawilżający krem do twarzy Florame jest wyjątkowo udanym kremem i pokochałam go wielką miłością. Jeszcze nieraz pojawi się na mojej półce. Florame po raz kolejny przekonała mnie o tym, że jej kosmetyki warte są ceny i zainteresowania. 

W Polsce krem dostępny wyłącznie w sklepie Florame w cenie 119 zł. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Water*, Rosa Damascena Flower Water*, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Aqua (Water), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Olive Oil Decyl Esters, Zea Mays (Corn) Starch*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Camelina Sativa Seed Oil*, Cetearyl Glucoside, Sodium PCA, Squalene, Xanthan Gum, Biosaccharide Gum-1, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil*, Beta-Sitosterol, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Nymphaea Alba Flower Extract*, Hydrolyzed Beta-Glucan, Eucalyptus Globulus Leaf Oil*, Glyceryl Caprylate, Sodium Anisate, Sodium Levulinate, Coriandrum Sativum (Coriander) Seed Oil*, Pelargonium Graveolens Flower Oil*, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil*, Crithmum Maritimum Oil*, Elettaria Cardamomum Seed Oil*, Artemisia Dracunculus (Tarragon) Oil, Carum Carvi (Caraway) Seed Oil*, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Leaf/Twig Oil*, Zingiber Officinale (Ginger) Root Oil*, Anthemis Nobilis Flower Oil*, Tocopherol, Parfum (Fragrance), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Citral.
*składniki z upraw organicznych
99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego
82%  składników pochodzi  z upraw organicznych


16.11.2015

Australijskie piękno, czyli Anti Aging Rosehip Oil od Om She

Australijska marka Om She już nieraz wpadała mi w oko, ale nigdy nie przekonała mnie na tyle, żeby zabrać coś do domu. Aż spotkałam Anti Aging Rosehip Oil. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek pachnie intensywnie świeżymi różami. Zapach jest zmysłowy i relaksujący. Bardzo mi się podoba.  

Olejek wchłania jest standardowo jak inne olejowe kosmetyki. Trzeba po prostu lubić olejowe konsystencja. Ja lubię, więc nie mogę narzekać. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opakowanie jest wygodne w użyciu, ale należy uważać na szklaną buteleczkę, jeśli chcemy z nią podróżować. 

Buteleczka ma tylko 15 ml i choć olejek jest wydajny, to żałuję, że nie spotkałam olejku w większej pojemności 30 ml. Olejek występuje tylko w pojemności 15 ml i 30 ml. 

Olejek należy zużyć w ciągu 12 miesięcy od otwarcia, co nie jest żadnym problemem. Olejek przy systematycznym stosowaniu wystarcza na miesiąc. 

W Polsce olejek jest niedostępny i można go spotkać jedynie w sklepie TK MAXX. Mnie udało się wypatrzeć go w cenie 44,99 zł. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Olejek Om She zawiera cenne składniki. Znajdziemy w nim: olej z róży rdzawej, olej z nasion winogron, witaminę E i A, olejek geraniowy, ekstrakt z Gotu Koli, olej z róży damasceńskiej.

Wszystkie składniki dają o sobie znać i efekt działania jest wyjątkowo satysfakcjonujący. Moja skóra jest nawilżona, pełna energii i jędrna. Olejek Anti Aging Rosehip Oil Om She miło mnie zaskoczył i z wielką ochotą do niego wrócę. Marka Om She zwróciła moją uwagę i będę trzymać rękę na pulsie. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: rosa eglanteria (rose) seed oil, vitis vinifera (grapeseed) oil, tocopheryl acetate (vitamin E), perlargonium graveolens (rose geranium) flower oil, centella asiatica (gotu kola) extract, citronellol, rosa damascena (rose) flower oil, geraniol, beta caratone, linalool.

15.11.2015

Przygotowania na zimę, czyli usta pod ochroną

Gdy zbliżają się mrozy, moje usta szczególnie cierpią i często się wysuszają. Zimą muszę o nie wyjątkowo dbać. Tej zimy moje usta powierzam amerykańskiemu balsamowi do ust MoistStic oraz greckiemu Physis & Ousia


Autor zdjęcia: Naturalna dusza

MoistStic jest mi bardzo dobrze znany i kochany (czyt.: Książe z Florydy). Natomiast grecki balsam Physis & Ousia dopiero poznaję, ale pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. 

W Polsce balsam MoistStic do kupienia wyłącznie w sklepie GoldenOil aktualnie w niższej cenie 10 zł, a balsam Physis & Ousia do kupienia w sklepie GoldenOil w cenie 18 zł. 


Trwała fryzura z lakierem do włosów Sante

Tylko kilka marek naturalnych oferuje lakier do włosów, ale tylko Unique z Danii ma w swojej ofercie lakier do włosów bez alkoholu (do kupienia np. w iperfumy w cenie 38,75 zł). 

Skład lakieru Unique: Aqua (Water)(Eau), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice*, Shellac, Glyceryl Caprylate, Potassium Hydroxide (* Z upraw ekologicznych).

Marzyłam właśnie o lakierze do włosów bez alkoholu, ale czas mnie gonił, więc nie mogłam czekać na listonosza i wybór padł na kupiony stacjonarnie lakier do włosów od Sante

Niemiecka marka Sante zadomowiła się u mnie dzięki zmywaczowi do lakieru (czyt. Pachnący zmywacz do paznokci Sante). To najlepszy zmywacz do paznokci, jaki kiedykolwiek miałam i już nie wyobrażam sobie bez niego rytuału malowania paznokci. 

Czy lakier do włosów również tak mocno podbił moje serce? Przekonajcie się same. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Zgodnie z opisem producenta lakier do włosów nadaje fryzurze naturalną trwałość, połysk i objętość, nie powodując sklejania włosów. Bezbarwny wyciąg z henny i pielęgnacyjny olej z jojoba chronią włosy przed negatywnym działaniem środowiska. Nadaje się do codziennego stosowania. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Lakier bardzo dobrze utrwala fryzurę. Fryzura potrafi się trzymać w świetnym stanie przez cały dzień, bez konieczności poprawek. 

Lakier jest neutralny dla włosów. Nie zauważyłam ani pogorszenia stanu włosów, ani polepszenia. Najważniejsze dla mnie, że ich nie niszczy. Pielęgnacji od lakieru już nie wymagam. 

Lakier nie sklei włosów. Fryzura wygląda naturalnie i lekko. 

Lakier zmywa się szamponem bez problemów. 

Pojemność 150 ml wystarcza mi na bardzo długo. Lakier jest mocny, więc nie należy przesadzać z ilością. 

Opakowanie jest poręczne i leciutkie. Aplikacja prosta i szybka. 

Lakier kosztował 38 zł. 

Wydawałoby się, że lakier ma same zalety i na stałe zamieszka w moim domu, ale niestety jest jedna duża wada. Lakier ma dla mnie zapach nie do zaakceptowania. Próbowałam go polubić, lecz na próżno. Wyczuwam intensywny zapach alkoholu. I choć gdzieś w oddali wynurza się woń cytrusów, to jest ona zbyt delikatna, by zatuszować alkoholowe oparty. Nigdy nie tolerowałam zapachu alkoholu i nigdy to nie nastąpi. Z tego powodu, mimo wielu zalet, lakier do włosów Sante musi iść w odstawkę, a ja upewniłam się, że jednak lakier do włosów bez alkoholu, to jest idealny wybór dla mnie i następnym razem wybiorę Unique.

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Alcohol*, Aqua (Water), Shellac, Glycerin, Parfum (Essential Oils), Lawsonia Inermis (Henna) Extract*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil*, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Potassium Hydroxide, Linalool, Geraniol, Citral, Limonene
*z upraw ekologicznych 

11.11.2015

Klapsy dla Sans Soucis

Krem do twarzy niemieckiej marki Sans Soucis nie podbił mojego serca (czyt. Brzoskwiniowy zawrót głowy), ale postanowiłam dać szansę kolorowej części oferty. Do makijażu wybrałam tusz do rzęs 1st Class Volume all day long oraz błyszczyk Brilliant Shine Every Day. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Tusz do rzęs 1st Class Volume all day long to świetny tusz. Podkreśla rzęsy, tak jak lubię. To jeden z lepszych tuszów jakie kiedykolwiek miałam i jak na tusz naturalny jest to miłe zaskoczenie. 

I wszystko byłoby cudownie, niczym z bajki, gdyby nie jeden szkopuł. Techniczna strona tuszu jest w opłakanej formie. Po wyciągnięciu fikuśnej szczoteczki i nałożeniu tuszu, kiedy chcemy ją włożyć z powrotem do opakowania brudzimy je i trzeba za każdym razem wycierać. Jest to męczące i na dłuższą metą tak potrafi obrzydzić tusz 1st Class Volume all day long, że sama myśl ponownego zakupy przyprawia o dreszcze. Wielka szkoda, że takie niedociągnięcie techniczne przesądza o tuszu. Czasem myślę, że może to wada tylko mojego egzemplarza, ale nie mam ochoty na zakup kolejnego, by tylko sprawdzać, czy mam rację czy nie. 

Techniczna strona tuszu wymagałaby poprawy tak samo jak skład. Producenta mógłby darować sobie niezdrowe składniki. 

Tusz jest wydajny i pojemność 9 ml starcza na długo, ale mógłby być wydajniejszy, gdyby nie marnowanie tuszu przy wkładaniu szczoteczki. Należy tusz zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. 

Tusz kosztował zaledwie 8 zł w sklepie TK MAXX (cena regularna ok. 65 zł) i choć dostarcza mi przyjemność z widoku niebotycznie podkręconych i wydłużonych rzęs, to wada techniczna opakowania i niezdrowe składniki nie zachęcają do powtórki z rozrywki. Mimo wszystko jestem ciekawa innych tuszów Sans Soucis. Może inne mają lepsze opakowania i zdrowsze składy, a dają tak rewelacyjny efekt rzęs jak 1st Class Volume all day long. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Water (Aqua), Synthetic Beeswax, Acrylates/Ethylhexyl, Acrylate Copolymer , Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Synthetic Candelilla Wax, Butylene Glycol, C18-36 Acid Triglyceride, Carnauba (Copernicia Cerifera) Wax, Pvp, Aminomethyl Propanediol, Cetyl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylene Brassylate, Nylon-12, Glycerin, Caprylyl Glycol, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydroxyethylcellulose, Laminaria Digitata Extract, Pelvetia Canaliculata Extract, Potassium Sorbate, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Alcohol, Hexylene Glycol

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Błyszczyk do ust Brilliant Shine Every Day Lip Gloss wybrałam w odcieniu 30 hot chocolate. Kupując go nawet nie sądziłam, że spotka mnie tak duże rozczarowanie. Czekoladowy kolor z subtelnymi drobinkami wpisał się w mój nastrój, ale niestety błyszczyk jest tak rzadki, że wylewa się z ust, a to nie wygląda estetycznie i psuje komfort używania. Nigdy dotąd nie spotkałam się z tak rzadkim błyszczykiem. Do tej pory byłam uczulona na bardzo lepkie błyszczyki, a teraz wiem, że wodnisty błyszczyk to też klęska. 

Błyszczyk (5 g) przez swoją konsystencję jest mało wydajny, bo trzeba często poprawiać makijaż. Błyszczyk należy zużyć w ciągu 24 miesięcy od otwarcia. 

Całe szczęście, że błyszczyk kosztował 12,99 zł, bo gdybym zapłaciła cenę regularną (ok. 55 zł) byłabym naprawdę zła na Sans Soucis. Po niemiłej przygodzie z Brilliant Shine Every Day Lip Gloss nie jestem ciekawa innych kosmetyków Sans Soucis do makijażu ust. 


 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Autor zdjęcia: Naturalna dusza