08.08.2016

Jaśminowa świeżość z Pony Hütchen

Szwajcarska, naturalna marka Pony  Hütchen okazała się tegorocznym, sensacyjnym odkryciem głównie dzięki swoim niezawodnym dezodorantom w kremie (czyt.: Miłość do grobowej deski). Dezodoranty w kremie tak mocno rozbudziły mój apetyt na inne kosmetyki, ręcznie wytwarzane przez Hendrike Grubert, że dziś dzielę się z wami moją opinią o mgiełce do ciała blütenzauber.

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Opis producenta 

Body splash to lekka mgiełka do ciała. Odświeża, skutecznie nawilża i delikatnie pielęgnuje skórę, a w dodatku pachnie oszałamiająco.

,,blütenzauber", czyli ,,kwiatów czar"- pachnie delikatnie różą, białą lilią i kwiatem jaśminu. Jest to zapach delikatny, kobiecy, nie jest słodki, raczej świeży.

Dzięki praktycznemu opakowaniu z atomizerem można go zawsze mieć przy sobie i używać do woli w zależności od potrzeb: obojętne czy na zakupach, na spacerze, w podróży, na treningu, czy na plaży. Zawsze, gdy Twoja skóra potrzebuje odświeżenia, body splash stanie na wysokości zadania.

Organiczny hydrolat z róży uspokaja i odświeża skórę, podczas gdy aloes zapewnia nawilżenie, a oleje macadamia i migdałowy wygładzają, chronią i pielęgnują skórę.

Zastosowanie: Spryskać skórę, pozostawić do wchłonięcia, można delikatnie rozetrzeć na skórze. Przed użyciem wstrząsnąć, aby dokładnie wymieszać składniki

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Moja ocena 

W ofercie marki, która nie testuje na zwierzętach, znajdziemy 5 wersji mgiełek do ciała: blütenzauber, cherry blossom (edycja limitowana), Honigschnütchen, Shibuya oraz A Perfect Match(a). Długo się zastanawiałam nad wyborem odpowiedniej wersji, lecz kompozycja jaśmin, lilia i róża najsilniej do mnie przemawiała. Postanowiłam to ją wybrać na pierwszy ogień. Wybór trafiony w dziesiątkę. Kocham zapach świeżego prania kołyszącego się na letnim wietrze w ogrodzie pełnym kwiatów i odnajduję go właśnie w blütenzauber. Jaśmin gra pierwsze skrzypce, a lilia z różą delikatnie się wychylają. Zapach ten jest tak pogodny i otulający, że mogłabym nim pachnieć bez końca. 

Szczerze mówiąc, to jestem mile zaskoczona, bo nie spodziewałam się, że ktoś może, aż tyle serca włożyć w tworzenie mgiełki do ciała. W końcu to produkt niezbyt popularny wśród kobiet. A dziś wiem, że to błąd, bo i mgiełka do ciała potrafi sprawić dużą niespodziankę. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mgiełka okazała się bardzo wydajna. Pojemność 50 ml służyła mi przez 1,5 miesiąca codziennego używania. Jednak następnym razem bez wahania sięgnę po dużą pojemność 150 ml, by cieszyć się cudownym zapachem jeszcze dłużej. Aplikacja odbywa się bez najmniejszych problemów, aż do ostatniej kropelki. Opakowanie jest leciutkie, więc można je zabierać w podróż, a dzięki przezroczystości można kontrolować zużycie. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mgiełkę aplikowałam i bezpośrednio na skórę, i na ubranie. Jednak starałam się unikać aplikacji na skórę w bardzo słoneczne dni, bo mgiełka zawiera alkohol w składzie, a ten lubi powodować ciemne plamy na skórze, które mogą już nigdy nie zniknąć. Na szczęście marka też rozwiązała ten kłopot i stworzyła twarde perfumy o zapachu blütenzauber bez alkoholu w składzie, które śmiało można nakładać na skórę w słoneczną porę. Bardzo mnie to cieszy i z pewnością się w nie zaopatrzę na następne wakacje. Mgiełka pryskana na ubranie jeszcze dawała o sobie znać kolejnego dnia. Trwałość mgiełki jest znakomita. 

Jest warta swojej ceny (48 zł za 50 ml, 82 zł za 150 ml). A składniki pielęgnacyjne w niej zawarte to dodatkowy atut. Założycielka Pony Hütchen podniosła poprzeczkę dla mgiełek do ciała. Zadbała nie tylko o wyśmienitą kompozycję zapachową, ale też o pielęgnację ciała. Świadczy to o tym, że Hendrike Grubert tworzy swoje kosmetyki z prawdziwą pasją i z wielkim szacunkiem dla klientek. Są to produkty przemyślane i dopracowane do perfekcji. 

 Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Mgiełka towarzyszyła mi podczas rowerowych, bardzo intensywnych wycieczek. I nawet po przejechaniu 30 km wciąż czułam jej powiew, który mimo zmęczenie przywracał mi uśmiech na twarzy. Gdy zimową porą będę wspominać wakacyjny wypad w Góry Opawskie (czyt.: W Góry Opawskie z Pony Hütchen i Pure Skin Food), to od razu będę myślała o mgiełce blütenzauber  i tym samym będę zapominała o śniegu i mrozie za oknem. A jeśli szukacie naturalnej mgiełki do ciała, to trafiłyście idealnie. Znajdziecie je w uroczym sklepiku bioana, który przenosi nas za do kosmetycznej Szwajcarii i Austrii. 

Autor zdjęcia: Naturalna dusza

Skład INCI: Aqua, Alcohol, Rosa Damascena Flower Water*, Brassica Campestris Oleifera Oil, Oryza Sativa (Rice Germ) Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Juice, Glycerin*, Parfum (Geraniol, Limonene, Linalyl Acetate**)
*składniki organiczne
**naturalne składniki olejków eterycznych.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam zapach jaśminu i jaśminowe kosmetyki zawsze kradną moje serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś omijałam jaśmin, ale od pewnego czasu go doceniłam.

      Usuń